"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

czwartek, 19 lutego 2015

Nie jedyny taki przypadek na świecie...

Na wstępie - hymm, niezłą przerwę miałam od pisania. Tak to bywa, gdy czasu brakuje nawet na chwile odpoczynku, nie mówiąc o zapisywaniu własnych przemyśleń. Jedna kwestia zastanawia mnie jednak na tyle mocno, by przyciągnąć przed panel blogspota, mimo naglących deadline'ów :)

Otóż nie tak dawno temu dowiedziałam się, że pewna całkiem znana suczka Border Collie, pewnej dobrze znanej w psim świecie osoby (anonimowość celowa), również cierpi na przypadłość, jaka trafiła się Arce. Chodzi tu konkretnie o mocno podwyższony poziom amoniaku we krwi, powodujący uszkodzenia układu nerwowego i dziwne objawy neurologiczne.

U Arki od jej bardzo wczesnego szczenięctwa (od wieku gdzieś 3 miesięcy) dawało to niewyjaśnioną i trudną do opanowania agresję, lękliwość, wpatrywanie się w przestrzeń, zastyganie i głuchnięcie, w zeszłym roku przed wizytą u neurologa także niepoznanie mnie, strach przed normalnymi przedmiotami czy atakowanie pustego powietrza.

W poznanym mi przypadku pojawiła się dezorientacja - niepoznawanie znanych psu ludzi, przedmiotów i miejsc, lękliwość, trudność w poznawaniu nowych spraw. Czyli niby coś innego, ale trochę nawiązujące do arkowych zachowań.

Co ciekawe, sucze nie są spokrewnione, przynajmniej nie w bliskiej rodzinie.
Ale mniej ciekawe jest, że takie coś zaczęło pojawiać się w rasie. Oby nie była to kolejna borderza przypadłość, bo ostatnio zaczęło się ich robić za dużo. Lękliwość, agresja, psychozy i inne zachowania są już wystarczająco częste, nie potrzeba jeszcze zaburzeń neurologicznych. W końcu u BC najważniejszy jest umysł, zawsze gotowy do pracy i nauki.

Czasami się zastanawiam nad połączeniem między epilepsją a BCC, może też przypadłością Arki. Czy możliwe, żeby podobne geny odpowiadały za narażenie na takie choroby? W końcu wszystkie dotykają układu nerwowego. Prace nad odkryciem genu/ów odpowiedzialnego/ych za padaczkę są już na szczęście prowadzone, może kiedyś doczekam się testów genetycznych. Dałoby to szansę na wykluczenie chorych psów z hodowli i ograniczenie ilości nosicieli.
Choć nie wiadomo, czy wtedy nie zawęzi się i tak szczupła pula genetyczna rasowych psów, bo jest możliwe, że większość jakoś przenosi tę chorobę...

Mówi się, że nie ma zdrowych linii hodowlanych. Coś w tym musi być, skoro w tak zdrowych liniach jak arkowe, pojawiło się takie Małe Zło. Oby rodziło się jak najmniej takich przypadków.

Gdyby ktoś pytał jak pisane są notki :) A także jak powstała moja praca dyplomowa :D

4 komentarze:

  1. To musi być straszna tragedia jeśli coś takiego spotyka Twojego psa:( Oby nie stała się to przypadłość charakterystyczna dla BC tak jak piszesz, bo to wspaniała rasa.

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile się nie mylę wiem o kim mówisz. Co gorsza - podejrzewam to samo u własnego psa, w poniedziałek idziemy badać amoniak i mam nadzieję, że jednak nie to - że to jednak "tylko" fakt, że nie potrafię psa wychować ;) A to, że schizuje na otwartą szafkę, gapi się w ścianę i śle CSy do łóżka da się czym innym tłumaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pies to najlepszy przyjaciel czlowieka;) podoba mi sie twoj blog malo takich tu widac ze kochasz swojego pieska ;) moze wspolna obserwcja? Jesli tak napisz u mnie na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdaje się, że wiem, o kim piszesz i bardzo obu Wam współczuję. W ogóle, przeraża mnie to, jak bardzo chorą rasą są bordery - w zasadzie zakup zdrowego BC wydaje się niemożliwością, tak długa jest lista rozmaitych chorób (genetycznych i nie tylko), na które może zapaść pies. Trochę rosyjska ruletka...

    OdpowiedzUsuń