"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

sobota, 9 sierpnia 2014

Między wyjazdami...

Lato to taki piękny czas, gdy można pobyć zdecydowanie więcej poza domem niż w nim. Sama mimo bardzo napiętego ostatnio grafiku postanowiłam zaplanować sobie nawet nie jeden, a trzy wyjazdy. Jednym z nich był (bo dzisiaj się własnie skończył :) ) wyjazd z Arką nad jeziora. Zrobił się z tego prawie zwyczaj, bo to już trzeci rok, gdy szukam idealnego domku nad jeziorem, w lesie do wynajęcia. I tym razem udało się odnaleźć coś fajnego, dzięki czemu pańcia miała okazję ogrzać się trochę na słoneczku i popływać w czystych jeziorach a psica biegać po bezkresnych lasach i ratować rzucane zdecydowanie za daleko do wody zabawki :)
Wreszcie trochę radości w życiu :)
Była to też okazja do sprawdzenia jak bardzo zmieniła się psychika Arki. Momentami było jak zwykle - pełna radości, ze schizą na punkcie wody, wpatrująca się głęboko w oczy żeby rzucić jej patyczek lub piłeczkę jeszcze raz. Ale bywały i dziwne momenty. Każdego dnia chodziliśmy do innej knajpki na obiad i każdego dnia pies reagował inaczej - raz bardzo spokojny, zwinięty w kłębek pod stołem, raz bardzo nerwowy i drażliwy. Innym dziwnym zachowaniem było zaatakowanie powietrza - psica nagle zerwała się, napuszyła cała i zaczęła ujadać kręcąc się w kółko, atakując zębami powietrze, gdzie dosłownie nic nie było, nawet motylka... Takie momenty są na prawdę dziwne dla mnie, zwłaszcza, że Arka coraz częściej robi się nieprzewidywalna.
Wodny potwór :)
Niezmiennie, starałyśmy się po prostu odpocząć. Puste lasy na to pozwalały, choć nieliczni mijani turyści oczywiście bardzo koniecznie musieli chcieć pogłaskać takiego ślicznego psiaka -.- Niestety śliczne to bardzo, ale w mózgu ma równie ładną sieczkę :)
<3
Co do miłości do wody, to czasami zastanawiam się, czy Arka nie chciała kiedyś być Retrieverem :) Niesamowite, jak ciągnie ją do każdej wody, czy to kałuży (po drodze musi wejść do każdej), czy do rzek i jezior. Gdy tylko zwietrzy wodę, pędzi do niej nie zważając na nic. Jedynie bardzo silne komendy mogą ją wtedy zatrzymać i widać w oczach ten ogromny smutek... Inna kwestia to uwielbienie do aportowania lub chociażby trzymania w paszczy drobnych kijaszków przez całą drogę.
Mała wydra
Inaczej niż w zeszłym roku, tym razem nic nie ćwiczyłam z psem. Dałam jej spokój od jakiegokolwiek chodzenia przy nodze, zmiany pozycji, aportu itd. Mówiąc szczerze, zastanawiam się, czy wracać z nią w ogóle do treningów... To trudna dla mnie decyzja i jeszcze trochę czasu minie zanim ją podejmę. Na razie planuję popróbować wrócić z nią do rutyny, może coś tam się ruszy w łepetynie. Szkoda byłoby mi rezygnować z treningów i startów z nią, mimo tego jakie to trudne. Niby mam szczerą ofertę dania mi psa w leasing do treningów i startów, ale jednak to nie własny pies, to zawsze coś innego...

Tymi krótkimi słowami pozdrawiam wszystkich wakacyjnie znad przepakowywania walizek :)