"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

czwartek, 27 marca 2014

Czy na pewno chcesz Bordera?

Miała być notka na zupełnie inny temat, zbierałam się z pisaniem od paru dni. Jednak wydarzenia z ostatniego tygodnia sprawiły, że jednak zdecydowałam się na ten. To, co chciałabym przekazać idealnie opisuje Aga Żabińska (DOG Line , FB), pozwolę sobie przekopiować jej słowa:

"Uwaga, ulało mi się, będzie więc niekulturalnie, niepoprawnie politycznie i kontrowersyjnie. Wrażliwszym sugeruję ominięcie tego wpisu i zaciętych zapewne ripost. 
Od kilku lat rasa border collie coraz bardziej zyskuje na popularności osiągając poziom MODY. Niestety. To, że nie wyjdzie to tej rasie na zdrowie, jak i innym nie wyszło to fakt, ale nie o tym chciałam. Ostatnio namnożyło się wokół mnie - zarówno na fejsie jak i w realu, historii nieudanych zakupów bc. Po zderzeniu się wyobrażeń opiekunów o mądrym, inteligentnym, pięknym i rodzinnym psie z rzeczywistością przyszła refleksja, że najlepszym rozwiązaniem będzie znalezienie psu nowego, odpowiedniego domu. A we mnie za każdym razem rodzi się pytanie: Kto sprzedał żywiołowego bc dla blisko 70-letniego staruszka? Kto sprzedał bc rodzinie, gdzie oboje rodzice pracują i nie ma ich całe dnie w domu, bywa, że muszą wyjechać w delegację, a po powrocie muszą poświęcić czas dzieciom? Kto sprzedał psa młodej dziewczynie u progu samodzielności, studiów, życiowych wyborów i ułożenia sobie życia osobistego? Oczywiście, nie każdy bc musi ganiać za talerzykami, czy skakać przez przeszkody. Nie od każdego potencjalnego właściciela musimy oczekiwać sprężystości gumy, kondycji maratończyka czy szybkości geparda. Od każdego powinniśmy jednak wymagać ŚWIADOMOŚCI, jakie cechy i predyspozycje ma ta rasa, jaki temperament ma konkretny szczeniak, jakie w związku z tym wymagania niesie za sobą życie z bc. Kiedy ponad 7 lat temu decydowałam się na bc, wydawało mi się, że wiem, na co się decyduję. Choć było ich wtedy w Polsce niewiele, starałam się je poznać, rozmawiałam, czytałam, zawarłam bliższą znajomość z hodowcą, próbowałam swoich sił w psich sportach, miałam już jakieś doświadczenie z psami, w tym problematycznymi. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, ile przyjdzie mi się nauczyć, odesłałabym go do psychiatryka 
Tymczasem dziś rozmawiam z właścicielami bc, którzy sobie z nimi nie radzą i szczerze mówiąc, ręce mi opadają. Ci ludzie często żyją w przeświadczeniu, że posiadanie aktywnego, żywiołowego psa o wyśrubowanych popędach sprowadza się do długiego (UWAGA - 40 minutowego!) spaceru i pobieganiu z pobratymcami. Nikt im nie uświadomił, że te psy mają zwiększoną potrzebę kontaktu z człowiekiem, że wymagają zmęczenia głównie psychicznego, postawionych granic, konsekwencji... Nikt nie uprzedził, że mądrość bc to owszem, nauczenie się otwierania lodówki, ale niekoniecznie w celu podania nam w pysku pęta kiełbasy, a raczej zjedzenia jej. Że owszem, bc są cholernie inteligentne i czytają w myślach, ale również to, co starannie chcielibyśmy przed nimi ukryć, że błyskawicznie wyłapują nasze błędy i je perfidnie wykorzystują. Że mają swoje skłonności wynikające z rasy i w sytuacji nie zaspokojenia ich potrzeb psychofizycznych same znajdują sposób na ich zaspokojenie, tyle, że rzadko odpowiadający właścicielowi. Że nie "wypracowane" i nie wychowane potrafią gonić samochody, rzucać się na biegaczy, demolować mieszkanie. Że często bc trzeba nauczyć, że się odpoczywa, ba, śpi, bo bez tego oferują swą aktywność, nierzadko natarczywie, najchętniej przez kilkanaście a nawet kilkadziesiąt godzin, bywa, że popadając przy tym w swoiste schizy.
Kiedy o tym mówię, ludzie patrzą przerażonym wzrokiem z widocznym wahaniem, czy oni NA PEWNO chcą bc? Przecież miała być słodka kulka, która wyrośnie na pięknego, mądrego psa! Sama z siebie niemal... Hodowcy często pomijają niewygodne kwestie. Także i te, że posiadanie bc wiąże się ze sporymi wydatkami. Pomijam tu kwestie zdrowotne, ale same treningi, uprawianie jakiejś aktywności z psem - to kosztuje. Albo trener, albo seminaria, albo jedno i drugie. Inna sprawa - dopasowywanie charakteru szczeniaka do potencjału zainteresowanych kupnem. Jak w każdej rasie istnieją różnice osobnicze między szczeniakami, nawet z tego samego miotu. Przy odrobinie dobrej woli można wybrać odpowiedni dom dla danego szczeniaka i odpowiedniego szczeniaka dla danych chętnych. Ale miot jest, sprzedać trzeba... A potem czytam: "hodowca wie, hodowca powiadomiony". I??? owszem, zgadzam się, że nie zawsze można wszystko przewidzieć, że szczeniak rozwija się pod wpływem nowych opiekunów i ich błędów, że mało jest hodowli mogących pozwolić sobie w każdej chwili, na zawołanie, wzięcie psa z powrotem do siebie, ale sprowadzanie tej odpowiedzialności do "powiadomiony"? Nic dziwnego, że weryfikacja potencjalnego nabywcy szczeniaka jest dość... lakoniczna... I tak to kolejny bc szuka nowego domu... O tych bezpapierowych nawet już nie wspominam, bo nie o tym tym razem.
W zasadzie teoretycznie powinnam się cieszyć i zacierać ręce - w najbliższym czasie nie powinnam narzekać na brak zajęcia. Ale mnie się nóż w kieszeni otwiera. Bo za tym wszystkim stoi pokrzywdzone zwierzę i pokrzywdzeni ludzie, bo mam w tym wpisie na myśli tych, dla których decyzja o oddaniu psa dla jego dobra jest decyzją traumatyczną.
Nadal chcesz pięknego, mądrego border collie? Zastanów się. Bo wraz z nim weźmiesz, w pakiecie, mnóstwo poświęconego czasu, pieniędzy i nauki. Jeśli o to Ci, Drogi Czytelniku chodzi, to... zastanów się jeszcze trzy razy Jeśli będziesz miał pecha zadzwonić do mnie, licz się z dziwnymi pytaniami, w tym, czy jesteś normalny. Bo z autopsji wiem, że bc nie są dla normalnych. Co najwyżej normalnych... inaczej 
P.S. Napisałam w tej wypowiedzi o sytuacjach patologicznych. Absolutnie nie twierdzę, że tak to wygląda zawsze, natomiast faktem jest, że ostatnio namnożyło się skutków takich sytuacji."

Amen.

Warto też poczytać notkę na blogu Tinty i Lomo: LINK

Niestety w tym tygodniu na Facebooku pojawiły się dwa kolejne ogłoszenia o rodowodowych, młodych suczkach do adopcji: LINK LINK . Przykre, ale patrząc na obecną ilość hodowli, boom na tę rasę, to pewnie będzie to coraz częstszy, smutny widok.
Kiedyś bardzo rozbawiła mnie informacja, że ktoś znający mnie tylko z internetu (choć ja nadal nie znam tej osoby), bardzo chciał szczeniaka po Arce. Bo tak ładnie się patrzy na zdjęciach i taka mądra jest... Rzeczywiście, jest ze zdrowych linii, kolorki niesie, ale fakt, że psychikę ma całkowicie zjechaną od narodzin to już jest mało istotny :) Nie powiem, że nigdy nie przeszła mi przez głowę myśl o rozmnożeniu jej, ale na szczęście szybko została ona zabita przez zdrowy rozsądek :)
Mam takie marzenie nie do spełnienia, żeby ludzie przestali gonić tylko i wyłącznie za pieniądzem, bez myślenia o skutkach własnych działań. Żeby za hodowlę na prawdę wzięli się pasjonaci rasy, chcący dla psów po prostu dobrze. Ale to puste marzenie, przynajmniej dopóki niektóre hodowle uważają rozmnażanie psów za główny dochód a pomniejsze dosłownie produkują kolejne maluchy z identycznych połączeń po własnych psach (czyli tanio), nawet jeżeli w poprzednich miotach wyszło "coś nie tak". Po prostu fajnie by było, gdyby ludzie brali odpowiedzialność za życie, jakie powołują na świat.


Zdjęcia Arkowego nie będzie w najbliższym czasie, pozostaje zdjęcie Myszowe z seminarium :)
Autor: Tomasz Seruga

6 komentarzy:

  1. Na szczęście ta młodsza znalazła już ODPOWIEDNI dom. U nas to się dopiero zaczyna, a w Anglii border to typowy przedstawiciel schroniska ;/ Dobrze napisane, może jakiś nieuświadomiony właściciel to przeczyta i zrezygnuje. TO NIE JEST PIES DLA KAŻDEGO!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż... nic dodać nic ująć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Moda na jakąś rasę zawsze ma fatalne skutki dla psów. Odwiedzam schronisko - małe, nieznane, większość psów w nim pochodzi z okolicznych wsi a nie dużych miast. Obserwuję pojawiające się tam psiaki i niestety ciągle widać piętno popularności różnych ras. Cały czas w schronisku jest mnóstwo huskych, owczarków niemieckich, labradorów, terierów, były też inne rasy (m. in. wyżły, pudel, amstaf, shar pei, i psiak w typie bordera!), ale w mniejszej ilości, bo są mniej popularne. Jeśli moda na bc będzie się tak rozwijać, to za kilka lat czeka je to co spotkało husky - wiele skrzywdzonych psów które cierpią tylko dlatego, że ludzie nie rozumieli ich potrzeb. Trzeba coś z tym zrobić! Jestem za opowiadaniem o wadach tej rasy i ich szczególnych wymaganiach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie właściciel BC opisał te rasę nie samymi zaletami i pokazał, że te psy nie są idealne. Boredery spotka to co ON'y, kalectwo.

    Pozdrawiam,
    thestryofmydog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka moda to chyba najgorsze co moze spotkać rasę.
    Znam bardzo fajną dziewczynę, która jest właścicielką corder collie i nigdy nie wydawała mi się nienormalna;p Ciekawe stwierdzenie, zabawne ale wiem o co chodzi;)

    OdpowiedzUsuń