"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

wtorek, 1 stycznia 2013

2012 małe podsumowanie

Choć jak wielu ludzi na świecie obecnie przecieram oczy ze zmęczenia i nie wierzę w jutrzejszy powrót do codziennych, znów niesamowicie przyjemnych obowiązków, przyszedł czas na malutkie podsumowanie ubiegłego roku.

Pierwszą rzeczą niewątpliwie są nasze starty na zawodach. To w tym roku zaczęłyśmy, bo wreszcie byłyśmy gotowe. I choć początki były trudne, długo brakowało zgrania i spokoju podczas występów, każdy start dawał ogromną dawkę wiedzy praktycznej nie tylko o metodach szkolenia ale i o mnie samej :) W tym roku udało mi się dwa razy stanąć na podium i choć tylko w zerówce, wciąż bardzo się cieszę, że coś tam pokazać już umiemy.

To w tym roku zaczęłyśmy się z Arką zdecydowanie lepiej dogadywać. Były wzloty i upadki (obecnie jesteśmy w fazie upadku, z którego już się otrzepujemy :D) , były nieporozumienia, ale jakoś zawsze szłyśmy do przodu. Coś tam się po trochu dłubało, trochę obserwowało a efekty przerosły oczekiwania patrząc na stan arkowej psychiki w 2011 roku.

Trzeba przyznać, że ten rok mnie zmienił. Po niemałym marudzeniu pokonanie trasy Warszawa-Wrocław po raz pierwszy własnym dog-mobilem okazała się świetną przygodą z różnymi atrakcjami. I gdyby nie fakt, że było na prawdę po co i z kim tam jechać, pewnie nie nauczyłabym się, że jazda w różnych warunkach i w bardzo różnych sytuacjach jest do ogarnięcia. Pewnie do dziś nie wiedziałabym jak połączyć telefon z autkiem za pomocą bluetooth :D Im więcej człowiek jeździ, tym mniej straszne wydają się odległości, nagle jakoś na trening można nawet podjechać na drugi koniec stolicy.

Dzięki Arce, naszym startom ale też przy udziale Agi niesamowicie wciągnęłam się w Obedience. Choć początkowo moją miłością było Agility, teraz rywalizuje ono z "nudnym" Obi. Nie sądziłam, że przez całkowity przypadek można odnaleźć swoje hobby, które nawet najbliższa mojemu sercu osoba podziwia :)

Ten rok był też momentem wielu rozmyślań. Był rokiem snucia planów na przyszłość, patrzenia na swoje możliwości i ograniczenia, obgadywaniem różnych możliwości z wieloma ludźmi. Nawet nie pamiętam dokładnie od kiedy, ale chyba rok już się zejdzie, gdy w mojej małej główce zrodził się pewien plan na przyszłość, początkowo mocno niemożliwy a w tym roku stający się pewnym. I teraz od mojej decyzji w tym nowym roku zależy jak potoczy się to dalej.
Pisałam w poprzedniej notce o mojej niepewności. Tak to bywa, gdy człowiek zagubi się na chwilę i nie wie w którą stronę pójść dalej. Dobrze jest jednak mieć bliskich, którzy wspierają choć w nieznacznym stopniu i osoby, które po przeczytaniu tego i owego zadzwonią i wybiją głupie pomysły z główki :) Dlatego jak na razie znów mój plan jest w trakcie realizacji i choć do efektów trzeba będzie poczekać jeszcze całkiem dużo, będzie to na pewno owocny czas.

Tak samo owocny niech będzie cały nowy, 2013 rok! Oby był pełen szczęśliwych chwil, sukcesów, wolnych chwil na to, co najważniejsze dla człowieka. Życzę tego również wszystkim czytającym mojego bloga ;)