"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

poniedziałek, 12 listopada 2012

Mistrzostwa Polski Obedience 2012

Weekend za nami, nawet bardzo interesujący, to i relacja się należy. Choć emocje już trochę opadły, wspomnienia są wciąż świeże.
W sobotę startowałyśmy na Mistrzostwach Polski Obedience, wciąż w klasie 0. Start dosyć nieplanowany, bo po Wrocławiu miałam zakończyć przygodę z tą klasą, jednak zawody tak blisko domu, na dodatek za małą opłatą sprawiły, że postanowiłam jeszcze raz dla obycia się z ringiem pójść i zaprezentować nasze umiejętności. Sezon startowy zakończyłam wyśmienicie, bo na 3 miejscu z 14 zawodników, z 91/100pkt i oceną doskonałą! Właściwie, to DOG Line znów zdobył to, po co przyjechał - Aga z Myszką wygrały w pięknym stylu tytuł Mistrza Polski klasy 3, a ja zdobyłam kolejny pucharek do kolekcji wraz z pięknym medalem i siatką nagród :)
podczas treningu
zdjęcie dzięki Ani :)
Ten start uważam za najlepszy w swoim życiu, nigdy nie byłam tak dumna z psa, ale również z siebie. Ponieważ w zerówce nie był przyznawany tytuł MP, walczyłam tak na prawdę o pietruszkę i podeszłam do wszystkiego na całkowitym luzie, weszłam na ring jak na zwykły trening, tylko z widownią :) Moja postawa zadziałała na psa jak dozwolony doping, rozluźniając jej mięśnie i pozwalając bardziej zaufać mi w ty momencie. A ja tylko uśmiechałam się od ucha do ucha podczas ćwiczeń jak i między nimi. Nawet jeżeli psica tego nie zauważyła, to na pewno wyczuła, bo bardzo starałam się, by nie parsknąć śmiechem tuż przed jednak surową sędzią.

Pare słów na temat naszego startu pewnie się przyda na przyszłość:
Ogólnie, punkty straciłam na tym, nad czym pracowałam by tak wyglądało. Trochę może skomplikowane, ale gdy walczy się pół roku o energię w psie i traci potem punkty na jego zbyt dużej wesołości, to tylko można poklepać się po ramieniu. Tak samo jak zastąpić niewyobrażalny strach taką miłością do sędziego, że wytrzymanie pozycji zasadniczej jest mniej interesujące niż próba polizania go.


Oczywiście nagrywane żelazkiem...

Na początku socjalizacja - zawsze wychodziła idealnie, tym razem piesiosław postanowił bardzo pokazać sędzi jak bardzo jest socjalnym stworzonkiem i niestety nie wytrzymała pozycji. Ogonek chodził jednak od początku, co mnie cieszy. Na odprawie była mowa o dotykaniu psa, jednak pani sędzia pozostała przy podaniu ręki do powąchania. Tak też dostałyśmy "tylko" 9,5pkt (jeju jak sobie przypomnę jak przed pierwszym startem bałam się, czy Lewkowicz wyjdzie ze spotkania z całą ręką, to aż nie wierzę...).

Tuż przed zostawaniem Arka była na tyle nakręcona i w dobrym nastroju, że postanowiła sama znaleźć i zaproponować mi zabawkę do zabawy, chociażby patyczek lub liść (co sędzia skomentowała krótkim "o!" :) ). Tak się stwór dobrze poczuł na ringu!
Komisarz zwracał mi pare razy uwagę, żeby mocno odsuwać się od pachołków - miła uwaga.
Rzeczą nad którą musimy się skupić jest zmiana pozycji - kładzenie się na boku i rozglądanie się. Mamy z tym problem od początku i widać, że trochę czasu nad tym trzeba posiedzieć. Podoba mi się natomiast tempo, z jakim przyrównała potem. Ponieważ widziałam po niej lekkie spięcie już w drodze powrotnej zaczęłam się uśmiechać i nie przestałam do końca :) Tak oto zarobiłyśmy 9pkt.

Chodzenie przy nodze było naszym najlepszym w historii. Przez chyba pół roku walczyłam o energię w tym psie, o otworzenie się, zaufanie i rozluźnienie. I tak też zwykły uśmiech jak i przypadkowa czynność, która wykonałam podczas ćwiczenia dały idealny efekt. Co ciekawe, straciłam punkty na tym, nad czym walczyłam - pies był za żywiołowy i aż napierał mi na nogę, za co byłam w stanie w tym momencie nawet ją nagrodzić :) Początkowo trochę się nie "włączyła", ale po czasie przypomniała sobie co robimy, nie zniechęciło jej nawet przydepnięcie przeze mnie jej szanownego ogona! Nie mamy niestety dobrze zrobionych zwrotów, co widać, czuć i co ciągnie się za nami już jakiś czas. Ciągle jakoś nie możemy dojść do porozumienia w tej kwestii. Zdarzyło jej się też mnie wyprzedzić, na co muszę uważać. Ale od tego mamy całą zimę, by ćwiczyć :) Za oba chodzenia dostałyśmy po 8,5pkt.
"Mamo, mamo, będziesz jeszcze deptać po ogonku?" XD
Przywołanie było trochę dziwne... Przed naszym wejściem na odprowadzeniu do niego nasikał pies, przez co przestawiono pachołki bliżej środka placu. Wciąż trochę bałam się czy zapach nie będzie silny. Ale jak znów zostałam poinstruowana o przejście daleko od i tak przesuniętego pachołka, wiedziałam, że nie będzie źle. Coś tam znów zaniepokoiło psa, bo chwilę zajęło jej włączenie się w ładny kontakt, pod koniec za to sędzia idąc zaszurała i to mocno zadziałało na psa. Przywołanie było dla mnie akurat o tyle dziwne, że Arka nie biegła na pełnej szybkości jak zwykle, a bardzo szybko zaczęła zwalniać, sędzia skomentowała to tym, że po tej rasie spodziewała się szybszego tempa. A ja się z tym zgadzam :) Otrzymałyśmy jednak 9pkt.

Przed aportem musiałam trochę nacisnąć na psa, bo widziałam, że ma niezbyt mądre pomysły w głowie typu "znajdźmy ciocię Agę i przywitajmy się". Taka zaleta ćwiczeń wykonywanych blisko publiczności :) Trochę też niepotrzebnie przestraszyłam psa swoim ruchem (ach ta nadwrażliwość...). Spięła się bestia i nie dość, że wolno pobiegła to i wróciła byle jak. Ale niby poprawnie, dobrze, ze bez nawet jednego podgryzania drewna. Już nawet nie będę się skupiać na fakcie, że mój kochany, nowiutki, drewniany koziołek został na terenie, bo zapomniałam go zabrać po zawodach, a ponieważ miałam identyczny jak organizatorzy, nie wiedzą, który jest mój i nie dadzą mi żadnego :( Dostałyśmy 9pkt. i mamy bardzo skupić się na tempie.

Przeszkoda poszła idealnie, bardzo spodobała się sędzi, choć sama popełniłam trochę błąd, bo stanęłam dosyć daleko. Poprawił się powrót psa, pamięta teraz o dokładnym równaniu, co mnie cieszy. Zarobiłyśmy piękne 10pkt.

Nad zmianą pozycji trochę się zastanawiałam, bo na wcześniejszym krótkim treningu na terenie obok słabo robiła ją przede mną. Stąd decyzja, by zrobić jednak obok, choć chciałam poćwiczyć już na przyszłość, do jedynek. Widać zmęczenie psa, b siad nie jest w pełni energiczny, jak bym się tego spodziewała. Sędzi jednak bardzo to podpasowało, bo dała nam maksymalne 10pkt. i miło skomentowała.

Ogólnie, zdobyłyśmy 91pkt. Podczas omówienia dowiedziałam się całkiem przydatnych i praktycznych rzeczy na temat naszego startu, bardzo miło, gdy sędzia robi coś takiego. Usłyszałam bardzo dużo niesamowicie miłych słów na temat naszej współpracy, chociażby to, że nie spodziewała się ona tak wysokiego poziomu w tej klasie (zastanawiam się co w takim razie powiedziała Marcie, która z Grace wygrała zerówkę :) ).
Po starcie Arka wreszcie mogła wpaść w ramiona cioci i zostać od stóp do głów wycałowana i wymiziana (i vice versa!) aż popiskując z radości. Dostała pełno nagród a ja miałam chwilę by przemyśleć ten start.
W końcu, z nieplanowanego, treningowego startu wylądowałyśmy na 3 miejscu, co całkiem mnie zaskoczyło. Gdy widziałam wcześniej listę startową, spodziewałam się całkowicie innej kolejności w wynikach, choć z tyłu głowy gdzieś myślałam sobie, ze miło by było przywieźć do domu brązowy medal :) Chyba następnym razem będę musiała myśleć tylko o złocie!
Następny start będzie już na pewno w jedynkach, bo i mi znudziła się zerówka i Aga zabroniła nam już startów w niej ;)
czy tylko ja się cieszę z pucharku? :D
zdjęcie Tomasza Chodzenia

wreszcie mam ładne zdjęcie z podium!
Marta z Grace wygrały jednak całkowicie zasłużenie. Niektórym poszło lepiej, innym gorzej, taki to już sport. W wyższych klasach również toczył się bój, jednak o wiele bardziej zażarty, bo już o tytuły MP poszczególnych klas. W jedynkach wygrał Alan z Neverem (a śmiał się ze mnie przed moim startem, konkurent jeden :D), w dwójkach w pięknym stylu Patrycja z Zoe, a w trójkach mamusia Nevera - Myszka. Poziom był na prawdę wysoki, sędziowanie wyśmienite, pogoda jak zamówiona a herbatka przy sekretariacie pyszna jak nigdy :D
To drugie zawody w Powsinie, na których byłam i które utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto tam wracać :)
tak się niektórzy odstresowują po starcie...


Może jakieś zdjęcia będą, gdy dostanę jakieś od taty Marty, wstawię je wtedy do tego postu :)

20 komentarzy:

  1. Gratulacje!
    widziałam tylko wasze ćwiczenia… ponieważ byłam od samego rana i już byłam skonana. Tak, wiem głupie wytłumaczenie… Ubzdurałam sobie, że zerówki są pierwsze i prawie zamarzłam na 2. Pogodę miałaś znacznie lepszą :)
    Wracając do tego co wiedziałam, było naprawdę dobrze. Radość też było widać :) Tak trzymać!

    Szkoda urodzinowego prezentu, ale może jej jakaś nagroda osłodzi stratę ;)


    tu zdjęcie jak ćwiczycie:
    http://3.bp.blogspot.com/-9S15krba_Ns/UKDEeArNXKI/AAAAAAAAAzI/e14hI2c9K_Q/s1600/17.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było się przywitać i powiedzieć "To ja!" :D
      Bardzo dziękujemy :) Mogę ukraść zdjęcie?

      Usuń
    2. oj miałam taki zamiar… ale no nie chciałam płoszyć Cię przed startem wyskakując z "To ja, Ania, co zagląda na twój blog!" ;)
      Stwierdziłam, że to może być za bardzo irytujące. Obiecuję, dotrwać kiedyś do po zawodach i przywitać się :)

      oczywiście kradnij :) jak chcesz większe, to mogę dosłać :)

      Usuń
  2. GRATULUJĘ!!!
    Długo czekałam aż pojawi się jakaś notka:)
    Zapraszam do mnie http://w-oczekiwaniu-na-psa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notka miała być i wcześniej, mam na nią temat, jednak pare spraw się wydarzyło i jednak jej nie napisałam.
      Dziękujemy :)

      Usuń
  3. Super, że jest nowa notka. Bardzo się cieszę, że jest filmik z waszego obi. Interesuję się tym sportem razem z moją Floksią, a więc z wielką ciekawością oglądałam. Poszło wam doskonale. Super, że będziecie już w jedynce. Jestem bardzo ciekawa jak wam pójdzie :D. Pozdrawiamy was i czekam na następny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Filmiki staram się mieć z każdego startu, bo to dobre do nauki.
      Mam nadzieję, że kiedyś i Wy staniecie na podium :)

      Usuń
    2. Jeśli tak się stanie to na pewno nie nie długo.

      Usuń
  4. Już wam mówiłam, że jesteście moimi mistrzami <3 Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję! :D
      Zabawne, bo ja też mam swoich mistrzów XD

      Usuń
  5. Już wczoraj oglądałam was na YT. Super, że udało wam się wystąpić bez zbędnych nerwów i stresu. Domyślam się jak to jest jak się startuje na zawodach, mimo ja jeszcze takiej okazji nie miałam. Powodzenia w jedynkach.
    Szkoda trochę urodzinowego koziołka :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sądziłam, że wiem jak to jest, dopóki sama nie wystartowałam i przerosło to moje wyobrażenia :D
      Koziołka trochę szkoda, ale mam nauczkę, by je podpisywać. Dobrze, że nie kupiłam jednak takiego droższego, tylko zwykłe.

      Usuń
  6. Filmik-bomba! Gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Graatulaacje! Jaka ona jest w Ciebie zapatrzona, jak w obrazek:) tylko czeka na jedno słowo. ajajaj, pozazdrościć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracowałam nad tym ponad rok, ale jak widać było warto :)
      Jak z takim psem się da, to z każdym można :)

      Usuń
  8. Serdecznie gratuluję ;D Widać, uśmiech może wszystko ;)Z Moim Morem nawet nie będę próbowała psich sportów, jego to nie kręci. Podoba m się tylko polowanie z moim tatą, więc z przywołaniem mamy problemy. Ale od czego jest smycz ;)
    Pozdrawiamy: Wiktoria i Moro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)
      Nie ma zawodów z polowania? Też można by na nich dobrze się bawić :)

      Usuń
  9. Co tu powiedzieć! Gratuluje z całego serca! Masz super bloga ,będę stałą czytelniczką.Zapraszamy do nas:
    http://tacokochadextera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne pieski. Masz świetny blog, myślę że będę wpadać.
    Zapraszam do mnie http://our-favourite-pets.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń