"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 12 sierpnia 2012

Wracamy do gry, choć... z mieszanymi uczuciami.

Potrzebowałam chwili. Na zastanowienie się nad celami, motywacją, przeszłością i przyszłością. Chwila była bardzo krótka, ale warta zużycia ogromnej ilości wody i soli do kąpieli produkującej pianę.
Chyba nigdy do końca nie zrezygnuję z pracy nad Arką, bo nie wyobrażam sobie po prostu zamknięcia jej w domu. Nie po to brałam psa rasy pracującej, nie po to szukałam pomocy po całej Warszawie a nawet Łodzi. Teraz jednak widzę, że nigdy nie osiągnę swoich celów i Małe Zło nie przemieni się całkowicie w potulnego, kochającego wszystkich Borderka. Taka się urodziła, takie feralne geny otrzymała i taka pozostanie.
Zmiany oczywiście się zdarzają. Pisałam już o moim starszym kocie, którego niektórzy członkowie rodziny spisali już na straty, tak marnie z nim było. Z pomocą naszej kochanej pani weterynarz udało się jednak kocicę uratować (nikt do końca nie wie co było kotu ani czemu nagle ozdrowiała, ale tak się stało). Pół-dziki kot, niegdyś niepozwalający nawet dotknąć się, przemykający jedynie od kryjówki w szafie do kuwety i miski, obecnie całym sobą pokazuje wdzięczność. Zaczął tolerować moje podnoszenie do góry, choć na razie tylko sztywne, bez podwijania ogona pod rękę czy coś. Zaczęła spać w moim pokoju, w moim łóżku, wesoło wita nas, częściej miauczy zaczepiająco... Chyba wszyscy jesteśmy w szoku, bo zmiana jest ogromna.
Ale z Arką pewnie tak nie będzie. Bardzo załamał mnie nasz wspólny wyjazd, bo w niesłychanie dosadny i bolesny sposób pokazał jak ŹLE jest.
Długo myślałam nad naszą przyszłością sportową, nad tym czy warto to w ogóle ciągnąć i dalej się kompromitować, nie mówiąc już o przynoszeniu ujmy klubowi. Na ostatnim treningu obi Arka pokazała jak niektóre rzeczy ją przerastają, choćby kwadrat. Nagle ni stąd ni zowąd stwierdziła, że go nie wykona. Nie i już, mimo maksymalnie małej presji, mimo nagród, mimo już bardzo dobrego wstępu do niego. Po prostu siedziała przy nodze, uporczywie wpatrując się w kwadrat, zamknięta, przerażona...
Czasami najzwyczajniej w świecie nie pojmuję jej reakcji. W momencie bez presji zareagowała wypaleniem, za to innego dnia, gdy trochę mocniej ją przycisnęłam, pojawił się ładniejszy wyraz pracy bez widocznych złych efektów. Na wyjeździe zaskoczyła mnie swoją zmianą nastawienia, w ciągu ułamka sekundy z przytulastej glizdy wskoczyła w skórę agresora.

Bardzo walczę nad jej rozluźnieniem, bo czasami nawet bawiąc się frisbee, które jest jednym z najlepszych motywatorów dla niej, jest bardzo spięta. Psuje się wtedy technika skoku i efektywność w łapaniu. Udało mi się nakręcić krótki filmik o naszym rozpaczliwym frisbee. Nie umiemy dużo, bo nie zajmujemy się nim często, ot gdy najdzie mnie ochota trochę porzucać. Będę wdzięczna za konstruktywne porady i nie wyśmiewanie wszystkich potknięć :)

Nie wiem czy istnieje jakiś idealny dla nas sport. Agility okazało się miażdżące dla jej psychiki, frisbee za trudne dla moich nadgarstków i skoczności psa, flyball niedostępny, dogtrekking trudny z powodu bliskości innych zespołów, owce zbyt pewne siebie. Obi jeszcze dajemy radę ćwiczyć we własnym, ślimaczym tempie.
Zastanawiam się, czy jeszcze startować w zawodach. Na razie planuję jeszcze dwa występy w tym roku, z czego najbliższy będzie sprawdzeniem stanu Arki po 2 godzinach podróży. Nawet jak całkowicie nam nie będzie wychodzić, można przerwać start i wyciągnąć z tego wnioski.

Niektórzy pisali w komentarzach o własnych problemach. Przykro mi z tego powodu, ale trudno porównywać genetycznie chorą psychikę z gonieniem aut. Nie da się porównać czyichś problemów ze sobą, bo każdy ma inną skalę i inaczej odbiera rzeczy. Każdy problem jest przykry i trzeba choć próbować go rozwiązać, ale w niektórych przypadkach książki dla świeżoupieczonych właścicieli po prostu się nie sprawdzają. Bo, jak pisała Gato, to nie ta liga.

Kończąc te żałosne wywody, zapraszam do przeczytania i komentowania mojego najnowszego postu na Psim Nosem.

31 komentarzy:

  1. Bez względu na to, czy zrezygnujesz z kariery sportowej, czy nie, nie przestaniesz jej kochać.

    Pomyśl sobie, że dzięki lekcji życia, jaką Ci daje Arka, będziesz miała DUŻO więcej wiedzy i doświadczenia przy wychowywaniu kolejnego psa, niż właściciel przeciętnego, bądź ponad przeciętnego czworonoga. Wiem, że to głupie, ale ja zawsze tak robię w chwilach zwątpienia i łudzę się, że ten mój wyśniony DONek dzięki temu będzie [prawie] idealny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, zgadzam się z tym, co piszesz.
      Hodowca mojego przyszłego psa już mi zaufał. A sama też jestem świadoma, ze teraz każdy normalny pies będzie tylko łatwiejszy do wychowania :)

      Usuń
    2. "Hodowca mojego przyszłego psa"? ^^
      A można wiedzieć, cóż to za hodowla? Też BC? Wybacz za ciekawość, ale pierwszy raz słyszę u Ciebie o takich planach. :)

      Usuń
    3. Ponieważ mam taką a nie inną sytuację w domu, nie wiem czy moje plany wypalą. Nie chcę zapeszać mówiąc już teraz o wszystkim. Gdy wszystko się wyjaśni, informacja na blogu pojawi się natychmiast :)

      Usuń
    4. Rozumiem. ;)
      W każdym razie życzę spełnienia... marzeń?

      Usuń
    5. Tak, ten pies, o ile będę miała możliwości wzięcia go (bo od strony hodowcy dostanę na 100%) będzie moim spełnieniem marzeń. Idealne linie po prostu. Ale do tego jeszcze rok.

      Usuń
    6. To prawda co napisałaś ness.ie. Myślę, że dzięki temu co doświadczam ze Skwarkiem będzie mi łatwiej z moim przyszłym samojedem.

      Usuń
  2. Co do Filmiku to świetny jak dla mnie bo nie znam się w 100% na frisbee :)

    Czasem też mam takie przemyślenia podobne do twoich tylko ja mam mieszanka Parson Russell Teriera i jest zupełnie inaczej. Niczego nie zrobi gdy nie ma się nagrody, nie umie bawić się z człowiekiem, agility jedynie ten sport na wychodzi. Każdy ma jakieś problemy ze swoim psem ale o to chodzi by dążyć do tego by poznać swojego psa w 100% i robić to co najlepiej nam z nim wychodzi. Każdy pies jest inny i wymaga czegoś innego, tak na prawdę nikt nam nie pomoże zrozumieć naszego psa oprócz Nas czyli jego właściciela :D
    A może tak właśnie miało być w twoim przypadku, może miał być taki pies a nie inny. Może miał tak się zachowywać a nie inaczej ;) Nikt tego nie wie..
    Bardzo lubię czytać co piszesz w każdym poście :)
    Zapraszam do bloga Anu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj :) jak zobaczyłam twojego bloga pomyślałam,że zaś blog o borderach za pewne będzie pisało tylko o agility i dogfrisbee jakie sztuczki wykonuje itp. smutne... ale tak myślałam,może było w tym troszkę zazdrości,że mój pies taki nie jest :( bo patrzałam a tu pełno blogów o borderach no może nie masa,ale dużo.Aż w końcu przeczytałam post opowiadający historię skąd masz Arkę i tak dalej czytałam.Co mnie zdziwiło,że to nie jest typowy blog,gdzie pisze jaki mój piesek jest wspaniały,jaki idealny,wspaniale się spisał na treningach,ładnie łapie frisbee... itd. może pisze ale nie na każdym poście.Opisujesz trudności z jakimi się zmagasz o swoich problemach z Arką, szczerze mówiąc dzięki twojemu blogu uczę się wytrwałości,odwagi oraz pracy :) opisujesz wzloty i upadki, jak naprawiasz błędy i popełniasz,jak jesteś zła na Arkę a kiedy ją po prostu kochasz :) to jest wspaniałe, nie pamiętam czy to pisałam prędzej w komentarzach,ale ciebie podziwiam :) za twoją odwagę oraz jak dużo pracy wkładasz na naprawieniu psychiki Arki, może nie naprawiłaś jej,że jest idealna,ale naprawiłaś dużo,dużo,dużo rzeczy :) pomagali tobie na pewno ludzie,ale ty dałaś najwięcej w jej wychowanie.Ja na twoim miejscu nie dałabym rady,zostawiłabym wszystko rodzicom i przy tym robiąc im problem.Podziwiam ciebie,jesteś cudowna :)Jak wyżej napisała komentarz,może miało tak być byś dostała takiego psa, nic nie dzieje się bez przypadku :) na pewno to ciebie wiele nauczyło :)Będę tu częściej zaglądała :) Co jest wspaniałe,że tu są czasem miłe i pomocne komentarze,nie wiem czy tak masz,ale czujesz,że nie jesteś sama,że ciebie ludzie wspierają :)Bardzo chcę podziękować za to,że piszesz bloga i dzielisz się swymi doświadczeniami :)Powtórzę się ...ale podziwiam cię :) oraz Arkę :) Pozdrawiamy: Ewa,Goldi i Ivo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z ness.ie. Przede wszystkim nie jest winą Arki, że jest taka, a nie inna, ale myślę, że pomimo paru wad, na pewno jest wspaniałym psem i robi co może, żebyś była z niej dumna. :) Film bardzo mi się podobał. Zdjęcia też są świetne.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia na dalszych treningach.
    Zapraszam do mnie:
    eingharp-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny filmik! Ja już nie mam nic do powiedzenia, bo nes.ie powiedziała wszystko za mnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No i wspaniale, że się nie poddajesz! Czasem zdarzają się takie dni, że człowiek nie widzi już na nic nadziei, że już nic mu się nie chce. Jednak często po prostu szybko mijają i wraca motywacja do pracy.
    Na frisbee się nie znam ani trochę i moja wiedza w tym temacie jest bardzo mocno ograniczona, ale tak z punktu widzenia laika, to dałabym jej większy rozbieg do tych vaultów :) Mój pies co prawda robi odbicia tylko na smaczki, ale i tak zawsze wyglądają lepiej jak ma trochę miejsca żeby się rozpędzić i lepiej wybić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instruowano mnie, by właśnie nie dawać rozbiegu. Tak też zawsze widziałam innych robiących ten element.

      Usuń
  7. Niestety są chwile gorsze i lepsze. Czasem działamy zbyt spontanicznie a czasem za długo wszystko kwestionujemy. Jednak ważne jest aby nigdy się nie poddawać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super filmik. Arka dużo umie. Jest świetna, szkoda tylko, że jej psychika nie za bardzo. A może bikejoring ? Ja osobiście uprawiam to, ale nie profesjonalnie :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, jak już trafiło mi się na Twojego bloga to należy go skomentowac ;)

    Nie przejmuj się, ja z moją Librą też mam wiele problemów i także szukam pomocy, tylko, że w ośrodkach szkoleniowych ^^ Niektóre problemy próbuję załatwic sama, ale chyba coraz bardziej się pogrążam. Co do sportu to się nie przejmuj. Ja z Librą też nie mamy najłatwiej, ale szukamy, nie poddajemy się. Chciałam z nią trenowac frisbee, ale marzenia prysnęły bo dysplazja wyszła na światło dzienne. Chciałam z nią trenowac obi, to nie ma do tego smykałki..albo po prostu ja tak beznadziejnie ją w tym kieruje. Kurcze, chciałabym Ci pomóc we frisbee. Co do flipów ja z jednym psem najpierw zaczynałam od obrotów na ziemi, potem przeszłam do powietrza, spróbuj :) Na filmiku dobrze wam idzie :D
    ===---
    puszek-libra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. twoje miłosierdzie w stosunku do honoru klubu jest wzruszające :)
    sport uprawiamy dla siebie, a nie dla chwały klubu. To nam w pierwszej kolejności ma to sprawiać frajdę i dawać satysfakcję. Chwała klubu jest nagrodą odsuniętą tak dalece w czasie, że chyba nie da się na niej opierać chęci uprawiania sportu ;)

    A co do frisbee to bardzo mi się podoba jej zawracanie między nogami – jeszcze nie widziałam takiego nawrotu :) To chyba zaleta wielkości Arki, mała i zwinna. To tak z punktu widzenia jedynie widza

    A co do sprawiania Ci przykrości wcześniejszymi komentarzami. Ludzie (w tym i ja) zwyczajnie chcą Cię podnieść na duchu jak umieją. Nie trzeba się z tego powodu smucić, czy przyjmować do siebie. Nigdy nie dostaniesz przykładu idealnie przystającego do twojego problemu.

    Czy jednym z tych startów będzie Powsin, we wrześniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym była u innego trenera, chwała klubu byłaby jednym z ważniejszych czynników ;)

      Wcześniej po prostu obiegała mnie z tyłu, jednak przeszkadza to w obi, gdy nie kontroluje, by zawracała maksymalnie ciasno przy mnie. Dlatego by sobie nie psuć niczego, każę jej rozpędzać się między nogami.

      Wcześniejsze komentarze nie sprawiły mi przykrości.

      Nie, zawody w Powsinie nie zawierają zerówek, w których chciałam jeszcze wystartować. Dzisiaj dowiedziałam się, że łódzkie zawody również nie będą ich posiadać. W ten sposób pozostają wątpliwe zawody w Jaktorowie.
      W Powsinie jednak planuję wpaść pokibicować.

      Usuń
    2. to w Powsinie mamy szansę pokibicować razem :)

      Hmm, a w Jaktorowie, to w takim klubie jeździeckim może?
      Zawsze chciałam zobaczyć Samselowo :) i niby to po drodze, ale jakoś mi się nie chce ;)

      Usuń
    3. Nie wiem gdzie będzie tym razem, bo poprzednie z Jaktorowa przeniesiono na boisko szkolne w Korytowie.

      Usuń
    4. to nie jadę. Rajdy na orientację mi nie w głowie ;)

      Pozostaje mi Powsin. Mam nadzieję, że tym razem pogoda będzie lepsza

      Usuń
    5. Jakby co jestem też we Wrocławiu 1-2.09 :)

      Usuń
    6. ja 2go będę wtedy wracać z klikania kur, ale to nocą pewnie też przez Wrocław ;)

      Usuń
  11. Pod żadnym pozorem nie przestawaj pracować nad psychiką Arki. Nigdy nie będzie idealnie, bo niektórych problemów już nie da się naprawić. Jednak staraj się zmieniać ile możesz. Nigdy może Arka nie będzie idealnym psem, ale nadal będziesz ją kochać. Co do waszej kariery sportowej to nic ci nie doradzę. Przemyśl to dokładnie. Decyzję musisz podjąć sama.

    Filmik jest świetny. Chciałabym żeby moja Sonia była tak nakręcona na zabawę i dyski.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam , chciałam się zapytać jak nauczyłaś Arkę skakania po dyski ? Wraz z luną nie możemy przełamać tej granicy Proszę o odpowiedź , bądź post o tym . ;)

    Zapraszam do mnie : pamietnikluny.blogpot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem dobrą osobą do udzielania rad na temat frisbee, sama dużo błędów popełniam, co widać chociażby na filmiku.
      Z Arką nigdy nie miałam problemów z łapaniem, po prostu bardzo stopniowo podwyższałam rzuty, od floatera do bliższych i dalszych backhandów. Przez długi czas nie chciała całkowicie unieść tyłka, ale nauka leg overa całkowicie zmieniła jej technikę skoku i obecnie bardzo ładnie się wybija. Może Wam również to pomoże.

      Usuń
  13. Mówiłam, że tego nie rzucisz ;-) !

    Hej, nie przejmuj się. Może po prostu miałaś zbyt wysokie wymagania, zbyt śmiałe marzenia do spełnienia i stąd ten "dół"? Ostatnio sporo dowiedziałam się o przygotowaniu psychicznym, motywacji, wyznaczaniu celów - czasami po prostu trzeba zmienić zamierzenia, żeby mieć siłę przeć dalej pod górę. Bo czasem jednak nie możemy mieć wszystkiego - ale może to i lepiej.
    Jesteś jedną z niewielu osób w internecie, które dość (jak na tego typu formę wypowiedzi) otwarcie opisują problemy, ale jestem pewna na 100%, że osób z problematycznymi psami jest więcej i jeszcze więcej jest takich, które czuły się w pewnym momencie przytłoczone i przerośnięte. Myślę, że niektóre z tych osób znasz, albo przynajmniej kojarzysz, chociaż może nie wiesz o tym ;-) . Jest tez mnóstwo takich, o których w internecie nic nie słychać, a które usłyszały wiele przykrych słów, które zostały spisane na straty, bo komuś WYDAWAŁO się, że już nic więcej się nie da.
    5
    Ja nie chcę sugerować, że z Arką będzie wszystko gitez majonez, ale że każdy z nas ma tego typu załamania i każdy w pracy z psem staje przed problemem, który jest "nie do przeskoczenia". Naprawdę. Cały prikas polega na wyznaczeniu innego celu, który jest w zasięgu naszych rąk. Tak jak w szkoleniu - pies nie daje rady - zmniejsz wymagania, zakończ na sukcesie, następnym razem pójdziecie o krok dalej. Czasami chodzi o agresję, czasami o strach, innym razem o zdrowie, jeszcze innym - niedopasowanie, a u kogoś jeszcze o coś innego, co nam może nie przyjść nawet do głowy, a tej osobie sen spędzać z powiek.
    Nie chcę też sugerować drugim zdaniem tego wpisu, że jesteś zarozumiała, czy ambicja zaćmiła Ci umysł - o nie, po prostu czasem tak jest, że wierzymy, że uda nam się coś, co... Czasem nie ma prawa się udać (nie mówię stricte o Arce w tym momencie). Łudzimy się, ale kiepsko na tym wychodzimy, bo z czasem gonienie nieosiągalnego zajączka staje się coraz mniej pociągające, więc może nie ma sensu męczyć się bez sensu? ;-)

    Nie chcę też pozować na jakiegoś wielkiego znawcę czy psychologa, ale powiem szczerze, że były takie momenty kiedy mi było potrzeba kogoś kto powie: "ej, daj spokój, coś wymyślimy, kokodżambo i pójdziemy do przodu". Często dalej potrzebuję ;-) . Ale dzięki takim osobom widzę ile rzeczy mogę zmienić, żeby z tym co mam czuć się lepiej.

    Nie chowaj Arki do szafy, wielu rzuciłoby to już w cholerę, a Ty dalej swoje. Nie marnuj swojego czasu, czasu który jej poświęciłaś; nie ma sensu podcinać gałęzi na której się siedzi ;-) . Mój senseJ zawsze powtarza: "ważne żeby pies miał dobrze". Możesz mieć psa nawet najbardziej pracującej rasy na świecie, może być z najlepszego miotu, o którym inni mogą pomarzyć - ale czy będzie startował na MŚ czy we własnym ogródku robił tylko obrociki, najważniejsze żebyście były dla siebie i cieszyły się tym. Wierzę, że dla psa nieskończenie ważniejszy jest uśmiech właściciela po udanym treningu, niż pierwsze miejsce na jakichkolwiek zawodach. I czy zrobił program MŚ obi3 czy 2 obrociki i flipa za talerzyk to mu to obojętne dopóki Ciebie to cieszy - "(..) nie liczy się podium, bo to tylko chwila w życiu z psem, liczy się codzienna praca". Nawet jeśli tego podium w rzeczywistości nigdy nie będzie, zawsze możesz mieć Mistrza Twojego Świata na własny użytek ;-) .

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem, że w rasie, w której wszystkie psy są przechuj cudowne, i generalnie, co jeden to lepszy istnieje pewna doza presji, takiej często nawet nieuświadomionej. TO PRZECIEŻ BC. JAK TY MOŻESZ Z NIM, LUB CZEMU TY Z NIM NIE..?!
    BC, spaniel, rottek - co za różnica, to pies. Może być z cudownych linii, śpiewać, recytować i tańcować, tylko co mu z tego, że jego pańcia będzie się oglądała na to co piszą w internecie. W internecie pełno speców i znawców od wszystkiego, którzy wiedzy mają mniej niż włosów na stopie, przemądrzalców co krytykować potrafią za plecami, a oko w oko tyłek lizać aż błyszczeć będzie. Nie ma sensu się na to oglądać, każdy ma coś za uszami, a piątki trzeba zbijać z tymi, co robią zamiast gadać.
    Trzymam za Was kciuki, nieważne co będziecie trenować, grunt, żebyście czuły się z tym dobrze!!!

    Co do frisbee - do vaultów zmieniłabym nogę, robiłam tak jak Ty, czyli wystawiałam psu dalszą od niego nogę, a Darek powiedział mi żebym robiła odwrotnie, co poskutkowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie rzucę, ta moja chora ambicja, która mną zawładnęła do końca mi na to nie pozwala. Poza tym szkoda mi psa.
      Miałam po prostu zwyczajnego doła po wyjeździe, obecnie jest już trochę lepiej.

      Blog powstał dla mnie, nie dla innych. Czasami ma się tyle emocji, przemyśleń czy rzeczy wartych zapamiętania, że szczerość w opisach się sprawdza. Nie widzę sensu w ubarwianiu rzeczywistości. Wiem, że są problematyczne psy, na dodatek niektóre są rozmnażane. Znam jedną Borderkę o bardzo poważnych zaburzeniach psychicznych, która wciąż z pełną radością ćwiczy z właścicielką frisbee. Jak nie brać z takich zespołów przykładu?

      Cele mam postawione, niektóre widzę, że nie do osiągnięcia. Są jednak i takie na najbliższe tygodnie, które jak dla mnie są do spełnienia.
      Arka jest dla mnie Mistrzem Świata w wielu momentach - po pierwszych zawodach za to, że nie zjadła sędziego, na wczorajszym spacerze za ładną zabawę Z Rico czy jedynie dosadne okazywanie uczuć względem namolnych innych psów, bez przeciągania sygnałów.

      Zawody jak i same sporty są dla mnie ważne, bo po to brałam psa takiej a nie innej rasy. Szczęście, że nikt jakoś mnie się nie czepia w tym co robię z Arką, także presji ze strony forumowych trolli nie czuję wcale :)

      Dzięki za kciukasy. Na razie skupiam się na obi, zobaczę jeszcze jak wygląda rally-o i tyle. Frisbee jest straszne dla mnie, bo pies pewnie w końcu by się ogarnął :)

      Spróbuję zmienić nogę, zobaczymy. Tak jeszcze pomyślałam, że chyba za blisko pokazuję jeszcze dysk i nie opłaca się psicy wybić bardziej, skok jest dosyć marny. Wczoraj też już zostałam poinstruowana jak lepiej uczyć flipów ;)

      Usuń