"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 5 sierpnia 2012

Chamstwo się pleni na potęgę.

Dzisiaj notka trzyczęściowa. Postaram się krótko.

Pierwszą rzeczą jest chamstwo psiarzy. Człowiek idzie sobie do parku ze swoim psychicznym psem w nadziei, że na pobocznym, pustym poletku da radę w spokoju poćwiczyć ze znajomą obi i frisbee. Nawet po części nam się to udało. Gdyby nie jedno małżeństwo, które postanowiło zmarnować mi humor.

Arka bardzo broni naszego plecaka i wiedząc o tym, gdy zauważyłam kundelka zbliżającego się do niej i naszych rzeczy, poprosiłam grzecznie o odwołanie pieska. Wtedy zaczął się piękny pojazd po mojej osobie, usłyszałam jak to jestem apodyktyczna i jak traktuję psa jak dziecko (przepraszam, w którym momencie? gdy ratowałam ich psu życie lub zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne?). Trochę mi zajęło zanim pozbierałam swoją szczękę. Sprawdza się to, co kiedyś stwierdziłam z byłą trenerką - w parkach najwięcej jest wariatów.

Obecnie coraz mniej jest miejsc do poćwiczenia - na Polach Mokotowskich nieuprzejmi wariaci, na Moczydle agresywni wariaci, jeszcze w parku Bródnowskim nikt mnie nie zaatakował. Czy na prawdę trzeba wiecznie szukać zaczepki z każdym? Taka to ujma po prostu po uprzejmej prośbie odejść jak i tak się szło? Niedowartościowani niektórzy ci ludzie...
Drugą sprawą jest sprostowanie do postu Nasza historia. Sądziłam, że o tym napisałam a zapomniałam dać cały akapit.
Otóż zanim zaczęłam się tak bardzo interesować ISDSami, zaciekawiły mnie linie bardziej wystawowe, chciałam po raz pierwszy w życiu wypróbować też swoich sił w wystawach. Potem mi się odmieniło, bo im więcej się dowiadywałam i widziałam tym mój obraz idealnego Bordera się zmieniał. W każdym razie przed poszukiwaniami hodowli pracującej, miałam zarezerwowane szczenię w hodowli Q'celtic. Już nawet mieliśmy odbierać szczenię, ale pare niejasności, trochę nieporozumień i kłótni (nie między nami i hodowcą) sprawiły, że nie otrzymaliśmy szczenięcia.
Czy dla nas lepiej? Kto wie.
Trzecią i ostatnią sprawą jest mój brak sił. Mam już dosyć, moja anielska cierpliwość się skończyła. Po prostu odechciewa mi się dalszej intensywnej pracy nad Arką, gdy nie widzę najmniejszej poprawy. Sucz już zawsze pozostanie niestabilna psychicznie, już zawsze będzie lękowcem (dzisiaj zsikała się ze strachu, gdy z pralki spadła gazeta) i już zawsze będzie dla mnie ogromną zagadką. Nie jestem w stanie czasami przewidzieć jej zachowania, zbyt szybko się zmienia bez jakichkolwiek sygnałów, nawet CSów. Przy pomocy dwóch świetnych trenerów nie udało się jej ustabilizować. A mi już po prostu się nie chce.

19 komentarzy:

  1. Też tak kiedyś myślałam, że już nic nie zmienię, że nie da rady. Fudzi był uparty, ciągnął na smyczy we wszystkie strony, nie potrafił sam się bronić przed atakiem innych psów, atakował odkurzacz i telewizor... a teraz? Aniołek. A kiedyś myślałam, że będę się już z nim męczyć do końca jego życia. Bywały momenty, że chciałam, aby on sobie spokojnie żył w domu, a ja zajęłabym się kochaniem drugiego psa. Ale to wszystko przeszło... potrzeba tylko wsparcia, sił i nadziei.

    Nasze kłopoty nie były aż tak poważne jak wasze, ale również wydawały się bez wyjścia i też nie raz się załamywałam... także wiem, jak to jest.

    Trzymajcie się :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, niektórzy ludzie naprawdę dziwnie się zachowują. O byle co robią wielką aferę.
    Nie poddawaj się i dalej pracuj ze swoim psem! Zawsze są jakieś trudne momenty. Ale chyba miałaś już z Arką sporo takich momentów i dlatego, musisz walczyć dalej. Przecież Arka zrobiła ogromne postępy i myślę, że może być jeszcze lepiej. Nie jestem specjalistą, nie znam się na psach, a tym bradziej na borderach (chociaż Twój podobno jest dość nietypowym psem), ale uważam, że należy dalej przeć na przód i się nie poddawać. Życzę powrotu do sił i jeszcze więcej cierpliwości do Arki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że jednak nie przestaniesz pracować nad Arką, bo to, jakim psem była, kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz i to, jaka była ostatnio, kiedy ją widziałam jest nie do porównania. Może wysuwam złe wnioski, bo nie widzę jej tak, jak Ty, na co dzień, ale jeśli udało Ci się zmienić ją już w takim stopniu, to może jednak warto próbować zmienić ją jeszcze bardziej? ;)

    A co do idiotów w parkach, to niestety ciężko coś na to poradzić. Też nie cierpię takich sytuacji, bo sama mam suki, które bardzo pilnują mojej torby (w końcu mam tam ich smaki i zabawki) i co z tego, że raz trafię na psa, który słysząc warknięcia po prostu odejdzie, jak może trafić się inny pies, który się "odszczeka" i wyjdzie z tego jakieś nieszczęście...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie są straszni, całkowicie się z tobą zgadzam...
    Zanim przeprowadziłam się na wieś kilka razy dziennie spotykałam jak nie rozwrzeszczane dzieci, przez które moje psy dosłownie sikały pod siebie, stare babcie które najeżdżały na mnie że wyprowadzam psy w pobliżu kościoła, który znajduje się 200-250 metrów ode mnie.
    Na świecie wariatów jest pełno, ja gdy jadę na wystawę czy do miasta z psem zamykam się w swojej bańce, a idiotów którzy "zwracają" mi uwagę po prostu mijam i nawet na nich nie spoglądam.


    Jak zawsze, oczywiście świetne zdjęcia :)
    Pozdrawiam, Agata z cavisiami!

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam problemy z Messim, ciężkie problemy. Atakował w niektórych momentach moją straszą siostrę. Przez to nie mają do siebie teraz zaufania... Biega za wszystkim co lata, (ale to akurat jest dosyć normalne) , boi się psów ( ale nie zawsze ), na spacerach omija ludzi szerokim łukiem, a czasem nawet głośno warczy. Ale i tak go bardzo kocham, gdyż chociaż nie jest idealny zmienił się na lepsze. ;)
    Trudno jest zmienić psa, bardzo trudno, ale zawsze trzeba podjąć się tego ryzyka i wtedy zobaczyć efekty, które z czasem są zaskakujące. Jest wiele gorszych zachowań od tych Arki. Przykład : ksiązka ,, Marley i ja '' . Więc nie ma co narzekać i się poddawać, tylko cieszyć się swoim WYJĄTKOWYM psem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam dużo problemów ze Skwarkiem. Jest terytorialny, reaguje agresywnie w stosunku do psów tej samej płci. Niektórych psów się boi. Goni rowery, samochody, traktory. Nienawidzi krów i koni. Nie zawsze reaguje na przywołanie. To wszystko przez brak jakiejkolwiek socjalizacji i lata na łańcuchu. Ale teraz widzę powoli poprawę jego zachowania. Z niektórymi psami czasem potrafi się nawet bawić, poprawia się jego reakcja na przywołanie, czasem nawet nie pogoni roweru. Jestem dumna z niego, że tak się zmienia. Zazdroszczę często niektórym ludziom, którzy mają spokojne psy bez problemów behawioralnych, ale jak się głębiej zastanowię, to nie zamieniłabym nigdy mojego Skwarka na jakiegoś innego, spokojnego psa. Ja specjalnie ze Skwarem nie pracowałam nad jego psychiką. Po prostu zaczęłam mu dostarczać więcej ruchu, zajęcia, spacerów i efekty powoli przychodzą same. Zobaczysz, że z czasem Arka się zmieni. Nie poddawaj się. Już tyle udało ci się naprawić w jej psychice, że uda ci się zmienić więcej. Życzę powodzenia...

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja również mam strasznie lękliwego psa. Boi się dużych psów, piłek, piszczących rzeczy, małych dzieci. W młodości musiał mieś jakieś straszne przeżycia z tymi rzeczami. Teraz może jest i lepiej ale już mam dość. Wiem, że nie warto się poddawać ale nie mam siły. Jednak mam nadzieję, że z Arką da się jeszcze to jakoś wypracować. Próbuj. Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie są straszni. Jakiś czas temu miałam niemiłą zaczepkę na ulicy że idę z dużym psem bez kagańca, myślałam że rozszarpie wstrętne, stare baby,które szły z psem obok bez smyczy - "na luzie". Podłość, po prostu podłość i zawiść. Czytałaś może książkę "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów - Pamela Dennison"? Jest tam pewien akt o przyzwyczajaniu psa do różnych hałasów i rzeczy oraz jak to zrobić. Nie trać wiary,bo ona zostaje do końca! Twój pies jest wspaniały, jakikolwiek by nie był, bo to twój pies, a ty będziesz go wciąż kochała! Ludźmi się nie przejmuj! Każda potwora wysysająca optymizm i zadowolenie się znajdzie, tego się niezmieni.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaszłaś już tak daleko! Naprawdę, teraz się poddawać to grzech! Każdy ma gorszy dzień, i pies i człowiek, nie raz miałam ochotę rzucić w cholerę te całe szkolenie i dać sobie spokój. Nawet jeśli Arka ma już nie być super wyluzowanym psem ( a jak wiadomo, nadzieja umiera ostatnia ), to co z nią robisz na pewno sprawy nie pogorszy. Z kolei zaprzestanie jeszcze Was może cofnąć. A myślę, że to dopiero jest porażka i załamka. Tak więc zrób to dla psa i pomóż być mu cały czas tak wspaniałym borderkiem jakim jest :) Bo Twój wielki wkład pracy widać, i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  10. technicznie rzecz biorąc możesz rozważyć jakie masz możliwe ścieżki:
    pracuję dalej (dużo,oczekując poprawy) ->
    pracuję dalej (wystarczająco, by zachować stan obecny)–>
    nie pracuję ->

    Koleżanka podjęła decyzję o sprzedaży konia na zieloną łąkę, bo klacz żarła więcej prochów na wrzody niż paszy – nie radziła sobie ze stresem stajni, sportu, bóg wie czego.

    W każdej nauce jest jakiś moment blokady, braku progresu, czy wręcz uwstecznienie. Pomyśl, czy wcześniej miała już taki stan, czy coś jej pomogło wyjść wtedy? Z lękiem jest o tyle trudno, że nie ma w tym logiki. W początkowym stanie jest, ale potem lecisz na łeb na szyję i wystarczy gorszy dzień by wybuchnąć. TO akurat wiem, z mojej ludzkiej strony, ze strony swojej wielkiej słabości. Ułomności jak kto woli. Czasem mam siłę i walczę, czasem jest mi wszystko jedno i w tym tonę. Może Arka ma to samo

    W tym bełkocie chciałam napisać, że musisz przemyśleć co możesz zrobić i co będzie dobrem dla waszej dwójki.

    Trzymaj się!
    A.

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że Justynie nie ma co polecać książek dla żółtodziobów i podobnie nie ma co porównywać problemów Arki z gonieniem rowerów czy rzucaniem się na psy, bo pies pół zycia ich nie widział i teraz nie wie jak się zachować... Bo to niestety, ale nie ta liga.

    Co do samej notki, zwłaszcza jej drugiej części. Każdy ma czasem dość, zwłaszcza jeśli robota jest syzyfowa. Jeśli możesz - weź sobie "urlop" od psa. Najnormalniej w świecie daj sobie trochę luzu, odpocznij od niej, zatęsknij. Nie wierzę, że poddałaś się do końca ;) . Pracujesz z nią naprawdę długo, więc nie sądzę, żeby teraz coś mogło sprawić, że rzucisz to w cholerę.
    Czasami jest tak, że nie wszystko da się odpracować i nie wszystko da się przewidzieć "konwencjonalnymi" metodami. Potrzebujecie dotarcia i nabrania doświadczenia w życiu ze sobą, a to przychodzi z czasem, indywidualnie dla każdego... Oczywiście nie sugeruję, że go nie macie - po prostu, może potrzebujecie go jeszcze więcej. Ja trzymam za Was kciuki, chciałabym, żeby było więcej równie upartych i wytrwałych osób jak Ty! GŁOWA DO GÓRY!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ludzie czasami specjalnie szukają zaczepki. Po co? Nie wiem.
    Rzeczywiście ciężko jest z lękliwym psiakiem, wiem bo widziałam taki przypadek u psa kuzynki. Jednak trzymam kciuki abyś przezwyciężyła strach suni.
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, ludzie czasem naprawdę nie potafią się przyzwoicie zachować. Być może Arka z biegiem czasu pozbędzie się tych negatywnych zachowań.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    www.eingharp-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ludzie są na prawdę wredni! Ja na przykład mieszkam blisko swojej poprzedniej szkoły. Moja Lenka często przychodziła do niej jak ja tam byłam. A nasza pre mądra pani dyrektor i taka jedna uczennica mówiły do małych dzieci, żeby uważać, bo Lena je pogryzie! Tak na pewno! One tam wiedzą.
    A co do psychiki Arki nie możesz się poddawać. Ja też mam wiele problemów z Leną. Na przykład ostatnio jej odwala i ciągle ma jakieś urojone, a to cieczki(co miesiąc) a to ciąże! Albo na przykład ostatnio podgina siatkę od ogrodzenia zębami, żeby tylko uciec z domu i pohasać z ojcem mojego poprzedniego psa. A jak chce uciec, a jest w tym momencie uwiązana, to zdejmuje obrożę przez głowę! Nie możesz się poddawać, musisz uwierzyć, że wam się w końcu uda.

    OdpowiedzUsuń
  15. czasami tak jest, że psa nie zmienisz .. :(
    3mamy jednak kciuki i mamy nadzieję, że wam się uda!

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj w klubie moja Anu też pilnuje rzeczy które są własnością pańci :)
    Z jednej strony cieszę się że tak pilnuje ale z drugiej strony nie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ludzie są chamscy, wiem, pamiętam jak mi facet zlał Fikusia rózgą na moich oczach, bo myślał, że jest bezpański...Przestał, gdy zawołałam Fikusia i kapnął się, co właściwie zrobił. Ja nie chodzę na długie spacery, zawsze z Psocią na smyczy, a jak widzę jakiegoś psa z daleka, od razu idę inną stroną by uniknąć konfrontacji. Psa może po prostu już nie zmienisz, tak jak niektórych ludzi. Psotka ostatnimi czasy jest bardzo nieposłuszna i nie mogę sobie z nią poradzić.
    Pozdrawiam i nie poddawaj się!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czasem naprawdę się cieszę, że mieszkam w miejscu, gdzie na spacerach raczej ludzi nie spotykam zbyt wielu, a jeszcze mniej psów. O chamstwie psiarzy słyszę notorycznie i naprawdę podziwiam zachowanie rozsądku w niektórych sytuacjach.
    A jeśli chodzi o regres w szkoleniu, to liczę, że jest przejściowy i chwilowy. I mam nadzieję, że prędko wróci chęć do dalszej pracy nad psychiką Arki, bo jestem pewna, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurczę, ja też na spacerach czasem spotykam takich chamów że szkoda gadać...
    Jeżeli chodzi o Arkę to liczę że wszystko będzie dobrze
    Ty wiesz co robisz i robisz to bardzo dobrze :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń