"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 1 lipca 2012

Cierpliwości, gdzie jesteś ma cierpliwości?

Miniony tydzień pokazał mi jak bardzo cierpliwość przydaje się w szkoleniu psa. Jak bardzo zawsze trzeba mieć emocje na wodzy (chyba, że chodzi o dziką radość z dobrze wykonanego ćwiczenia), uczyć się radzić sobie ze stresem.

Po moim powrocie od razu zauważyłam zmianę w zachowaniu psa, widziałam jak źle to przeżyła a z opowieści pilnującej jej siostry wychodzi, że była pod wpływem ogromnego stresu. Na treningu również była zmiana, gdy czekałam na Agę Arka zdążyła porządnie wystraszyć się małego terrierka, który szedł prostopadle do nas w odległości 100-200m nawet na nas nie patrząc... Tak źle już dawno nie było. Dlatego choć dzisiaj był wspólny mały zlot Borderów na Polach postanowiłam dać jej spokój i po trochu poćwiczyć na nowo z pojedynczymi psami. Zwłaszcza, że pogoda nie rozpieszczała i trudniej byłoby mi ją kontrolować.
zamyślona
Pogoda jest bardzo letnia, 35 stopni w cieniu, błogosławię klimatyzację w Blue Bubble. Wczoraj, gdy było "jedyne" 32 stopnie jedyne co robiłyśmy, to smażyłyśmy się na działeczce z paroma wypadami do pobliskiego lasu. Mimo takich warunków, niektórzy nadal prowadzili szkolenia i gratuluję im samozaparcia i chęci.
nawet dla psa bez podszerstka było za gorąco...
Na dzisiejszym spacerze zobaczyłam jak wiele problemów z psychiką mogą mieć Bordery. Tu chciałabym coś jeszcze napisać, ale powstrzymam się od komentarzy na temat stanu niektórych psów. Wychodzi jednak, że nie zawsze te psy, po których się jeździ są tak tragiczne a te wychwalane tak idealne.

Trzeba przyznać, ze cierpliwość względem Borderów bardzo się przydaje. Przede mną i Arką jeszcze długa droga do udoskonalenia się (choć poznałam psy o bardziej zrytej bani, z którymi ludzie nic nie robią!). Nie wiem jak daleko zajdziemy w obi, bo nikt nam nie wróży wielu sukcesów, ale tak daleko jak będziemy mogły, to pójdziemy. Nigdzie nam się nie spieszy, w swoim własnym tempie i z duża dawną cierpliwości będziemy przeć do przodu. Miło by było we wrześniu mieć już wyrobione jedynki, ale jak będzie, to się okaże.
kilo parówek poproszę!
Jest jeszcze jedna rzecz związana z cierpliwością - to spokojna jazda samochodem :) W stolicy nie jest to łatwe, gdy ma się tylu niemiłych kierowców, gdy drogi są jakie są i czasami nie wiadomo gdzie się właściwie jedzie, bo oznakowanie jest żadne. Nie jestem jakimś świetnym kierowcą a przez mamę panikującą za każdym razem gdy wsiądę za kółko sama zaczęłam się spinać i nie było to nic dobrego. Z pomocą przyszła Aga, która nie tylko uczy wstępu do kwadratu ale i spokojnej jazdy :) Razem przejechałyśmy całe miasto, w deszczu i wichurze, z trzema Borderami (w tym z jednym psychicznym) a momentami i Papillonem na pokładzie. Wciąż dziwię się jak wszystkie zmieściłyśmy się w moim malutkim samochodziku. Lekcja jednak dała rezultaty, o wiele lepiej mi się jeździ. Następne miejsce naszej dłuższej wyprawy to Poznań :)

9 komentarzy:

  1. Różnie bywa z tą cierpliwością. Czasem opadają ręce, nogi i cokolwiek, co może jeszcze opaść. Dlatego dobrze jest mieć kogoś, kto wspomoże. Ja miałam rozpocząć z Gudaskową ćwiczenia pod okiem trenerki, ale wyszło z tego tyle, co nic, bo niektórzy domownicy krzywo patrzą na pomysł i skończyło się niestety już po pierwszym spotkaniu. Co poradzę, prawnie pies nie jest mój, muszę się dostosować.
    Dasz sobie radę z Arką, inaczej być zwyczajnie nie może. Wszystko na spokojnie. :)
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że tak się u was szybko skończyło. Może jeszcze będzie okazja, byś mogła poćwiczyć z trenerem.

    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że uda ci się rozwiązać szybko problemy Arki i zrobić z niej spokojnego, grzecznego psiaka. Życzę ci dużo cierpliwości. Pozdrawiam ciebie i sunie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz problem nie jest taki prosty, i tak jest już o niebo lepiej, choć mogłoby być jeszcze wspanialej.
      Również pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. Bardzo Ci współczuję, wiem co oznacza pies z problemami...
    Ale trzymam kciuki za to, aby udało Ci się chociaż trochę zmienić zachowania Arki.
    Zdjęcia super, jak zawsze jestem zauroczona!
    Pozdrawiamy, Agata z cavisiową rodzinką!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno uda wam się pokonać przeszkody związane z zachowaniem Arki.Eh,te upały.Gdy jest zimno to człowiek narzeka na chłód,a gdy gorąco to na upał.Mi jakoś w zimę lepiej pracuje się z psem.

    Pierwsze foto-fantastyczne oczy;>
    Pozdrawiam,fajne zdjęcia umieszczone w tej notce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest już nieporównywalnie lepiej, choć zawsze takie kroki w tył są nieprzyjemne.
      Wolę zimę do pracy z psem, choć dojazd do parku lub placu jest wtedy o wiele trudniejszy...

      Dziękujemy :) W jutrzejszej notce będą jeszcze lepsze!

      Usuń
  6. http://psieblogi.blogspot.com/

    WPISZ SIĘ NA PIERWSZĄ W PL INTERNETOWĄ LISTĘ PSICH BLOGÓW!!

    OdpowiedzUsuń