"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 6 maja 2012

tętent psich łap po trawie...

Arka nie jest jakimś hiper-aktywnym Borderem. Dosyć szybko nauczyła się wyciszać w domu a pracować i bawić się tylko na zewnątrz. Potrafi już też przełączyć się ze zwykłego chodzenia na współpracę. Są jednak miejsca, gdzie zmienia się w Potwora pokazującego co to oznacza niewyciszony Border.
Takim miejscem jest nasza działka - od początku pies zawsze jeździł tam tylko na zabawę, potem gdy ja przestałam odwiedzać to miejsce, jeździł dla towarzystwa, ale nikt się nim nie zajmował, chyba, że poprosił o rzucenie czegoś. Tak oto Arka nauczyła się być przez cały czas w gotowości do rzucenia patyczka w przerwach na bieganie dookoła terenu. Gdy jeszcze ja wpadałam na teren, był względny spokój, jednak beze mnie można było dostać cholery.
Ponieważ szykował się dłuższy pobyt na działce postanowiłam wreszcie coś z tym zrobić (nie ma to jak mieć refleks, prawda?). Zajęło mi około dnia-dwóch na nauczenie psa odpoczywania na komendę. Upierdliwa robota, ale warta zachodu. Sądzę, że pójdzie to w dobrą stronę.

Współczuję ludziom, którzy nie dali rady wychować swoich Borderów na tyle, by mieć spokój w domu.

Uwielbiam patrzeć na Arkę w ruchu, jest wtedy bardziej rozluźniona, szybciej schodzą z niej emocje, bardziej "uśmiecha" jej się pysk. Nie jest bardzo szybka, w końcu ma niskie zawieszenie :D (pomijając, że najszybsze samochody również takie mają) ale swoją prędkość też da radę rozwinąć. Świetnie jest słyszeć tętent jej łap, gdy biegnie akurat obok, zwłaszcza gdy po drodze zacznie podskakiwać jak mały kucyk :) Takie sobie wesoły, naćpany piesek.
już biegnę!
Marzy mi się, by powrócić do treningów Agility, by znowu pobiegać z Małym Złem po torze. Tak mnie do tego ciągnie... Z drugiej strony widzę ogromną poprawę jej psychiki od kiedy zrezygnowałyśmy z zajęć. Trochę jeszcze musi minąć nim znów zaczniemy się tym zajmować, zwłaszcza, ze problemem będzie też wybór klubu...

Ostatnio jej nie poznaję. Tak bardzo zaczęła się opanowywać, lepiej reaguje na inne psy (nawet na ujadającego na nią Jamnika!), lepiej się skupia, lepiej pracuje... Chyba chora jest, że taka wesołość i rozluźnienie w nią wstąpiły. Mam nadzieję, że będzie też tak rozluźniona na następnych zawodach.

Dzisiaj bardzo krótko, bo moje myśli latają gdzieś całkowicie indziej.

16 komentarzy:

  1. Nie ma to jak dzikie szaleństwo na działce. Skąd ja to znam? ;) Psia mordka rzeczywiście sama się śmieje, jak jest możliwość niemal nieograniczonego wybiegania się. A jeszcze, jak po drodze znajdzie się patyczek, radość bez końca. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, patyczek to jest szczyt marzeń psiaka :D

      Usuń
  2. jakiś ten post bardzo miły i taki rozluźniony :D
    ,aż zachciało mi się wyjść na dłuuugi radosny spacer ; p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego spaceru życzę ;) U nas niestety pada i jest zimno, więc na daleki spacer się nie zapowiada.

      Usuń
  3. Ja nie muszę z psem na działkę jechać aby się wybiegał.Mamy mega duże podwórko ;P Ja Korę nauczyłam (nie wiem po co xd) tarzać się w trawie na klaśnięcie rąk.ńie ma to jak nuda i wymyślanie bezmyślnych psich sztuczek....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty masz ogródek, ale to nie istotne :)

      Usuń
  4. A dlaczego zrezygnowaliście z agility? Mam nadzieję, że wkrótce wrócicie do tego wspaniałego sportu. Pozdrawiam Ciebie i Arkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam o tym, gdy rezygnowałam.
      Ogólnie tak duże pobudzenie bardzo źle wpływało na psychikę Arki, która i tak jest słaba i trochę popsuta. Na każdym treningu musiałam nakładać na nią ogromną presję, co nie było moim ulubionym zajęciem. Nawet gdy tego nie robiłam widziałam, że nasze problemy powiększały się podczas treningów i nic z tego dobrego nie wychodziło. Po odejściu z klubu widzę ogromną poprawę i tego się trzymam.
      Czy kiedyś wrócę? Bardzo bym chciała. Jednak na pewno nie do poprzedniego klubu.

      Usuń
  5. To super, że Arka stała się taka opanowana. Mam nadzieję, że wrócicie do agility. Nie mogę się doczekać następnej notki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się cieszę :)
      Notki u nas zawsze w niedziele, więc trochę poczekasz jeszcze :)

      Usuń
  6. ja tez uwielbiam takie galopy po trawie .. a jak brak treningów takich typowych robi dobrze to trzymamy kciuki za poprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Przestałam już nawet ćwiczyć ogródkowe agility, bo nie widzę w tym sensu.

      Usuń
  7. Piękne zdjęcie . Arka jest cudowna . My planujemy zapisać się do jakiegoś klubu agility ,ale chyba nam sie to nie uda , bo za daleko wszędzie jest ... :(
    Dobrze ,że zachowanie Arki się poprawia . Trzymam kciuki !


    Zapraszam do Nas w końcu u nas nowy post i wiele pięknych zdjęć .
    Przepraszam za brak komentowania postów poprzednich , lecz brakowało mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy.
      Treningi w klubach są cudowne, kocham takie wspólne spotkania na torze lub placu obi :)

      Usuń
  8. Chyba każdy właściciel psa pracującego boryka się z większymi bądź mniejszymi problemami. Mam maliniaka, który jest ogromnym indywidualistą i dominantem. Początki naszej współpracy były różne. Największym problemem była jego "samodzielność", jednak udało mi się go na siebie nakręcić do tego stopnia, że teraz świata po za mną nie widzi i treningi stały się przyjemnością dla obu stron. Na szczęście mój malin też nie jest hiperaktywny i gdy wraca do domu zamienia się w kanapowca. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję sukcesów! Efekty na pewno były warte zachodu :)

      Usuń