"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 15 kwietnia 2012

Zawody JuniorObi i Zawody Obedience w Powsinie

Za nami bardzo intensywny weekend - najpierw zawody JuniorObi dla dzieci, na których pełniłam rolę sekretarza ringu, potem zawody obedience, pierwsze, na których brałam udział jako zawodnik. Zacznijmy jednak od początku.

Sobota

Tego dnia sędziowane były klasy 1, 2 i 3 a na boisku bocznym zostały zorganizowane zawody dla dzieci. Frekwencja jeszcze mała, ale mam nadzieję, że stopniowo więcej młodszych osób będzie taką aktywnością zainteresowanych. Organizatorzy spisali się na medal zapewniając nie tylko świetne nagrody dla każdego uczestnika (jak ja bym chciała takie fajne prezenty!), ale przede wszystkim idealnego "sędziego" - Małgorzatę Bartoszewską-Kujawę, z którą idealnie mi się współpracowało. Niestety trochę nie spisałam się w swojej roli, bo w pewnym momencie pani sędzia zdecydowała, że będzie szybciej, jak sama zacznie pisać a nie dyktować mi i czekać aż zapiszę :) Mam nadzieję, że zdecyduje się ona kiedyś na bycie prawdziwym sędzią, wiele osób mogłoby u niej się uczyć.
Jakby nie patrzeć, trudno jest porównać np. 10-ciolatka pracującego z psem z zawodowym trenerem w wieku 30-40 lat. Zupełnie inna praca, inne reakcje psa. Dlatego takie spotkania dają dużo radości, możliwość nauki i zobaczenia co można zmienić. Oby więcej takich!

W sobotę kibicowałyśmy również Kamili startującej z Megi i Adze walczącej z Myszą. Obu poszło idealnie!

Niedziela

Ten dzień należał do zerówek obi. Od rana ulewa, max 10 stopni, lekki wiaterek, dlatego atmosfera była bardzo nieprzyjemna. Zwłaszcza, gdy trzeba było wstać o 5 rano, by przyjechać na plac na 7 i zarejestrować się :/ Arka nie wierzyła, że gdziekolwiek z nią jedziemy, do końca starała się złapać choć trochę snu, bo to nieludzkie tak wcześnie zrywać psa, na dodatek głodnego od 48h. Nic to, pojechaliśmy walczyć z sobą.

Trzeba przyznać, że organizacja zawodów była wyśmienita i tu należą się ogromne brawa dla organizatorów. Jestem też nieskończenie wdzięczna Adze za przyjazd tak wcześnie dla mnie, by powspierać biedne trzęsące się dziecko... Bo niestety stres przejął nade mną kontrolę, pies nie chciał się skupić, potem wyczuwając moje zdenerwowanie, spiął się i nie było tak pięknie jak być mogło.
Oceniał nas najsurowszy sędzia obedience - pan Jacek Lewkowicz, o którym dużo czytałam i słyszałam przed startem. Rezultaty obu dni pokazują, że sędzia ten używa pełnej skali ocen, w wyższych klasach (ale w 0 właściwie też) obcinający punktacje za co się dało, szukający u zawodników perfekcji. O dziwo, ja czuję się jak najbardziej prawidłowo oceniona, jak nie zbyt łagodnie - sama bym sobie odjęła pare punktów. W innych przypadkach czasami nie wiedziałam za co odjęto punkty, ale nie kwestionuję tego. Wolę taki system oceniania, niż dawanie oceny bardzo dobrej za samo pojawienie się i zejście w komplecie z ringu.

Dzięki pomocy Krzyśka mamy filmik, pokrótce skomentuję poszczególne elementy naszego niedzielnego występu (jak w każdym moim filmiku, polecam wersję HD):




Sekunda 0:08-0:15 Socjalizacja - nasze małe mistrzostwo, coś po co praktycznie pojechałam na zawody. Wiedziałam, że jeżeli to nam się uda, to reszta nie ma znaczenia, bo to kwestia wyrobienia psa. Tutaj do końca nie byłam pewna reakcji psa, tym bardziej byłam z niej dumna, gdy nie dość, że wytrzymała długie głaskanie, to jeszcze zamachała ogonkiem! Pies, który w wieku 3 miesięcy rzucał się z zębami na ludzi i psy...Za to ćwiczenie otrzymałyśmy 10pkt.

0:17-1:40 Zostawanie w pozycji Siad/Waruj - tu trochę zabawna sytuacja, ponieważ uczyłam przez dłuższy czas zostawania w warowaniu, jednak pies siadał. Potem przestawiłam się na zostawanie w siadzie, co lepiej wychodziło. Przekonana o inteligencji naszej Drużyny Specjalnej Troski, przed ćwiczeniem poinformowałam komisarza, że będziemy wykonywać je z pozycji Siad. A co zrobił pies? Oczywiście na samo słowo "Zostań" zawarowała :D Nie wiedziałam co zrobić, dlatego widać chwilę mojego zawahania. Ogólnie została ładnie, ale tak jak zauważył sędzia - bardzo oglądała się za kimś znajomym, niestety po tamtej stronie stała Aga i Asia, a w dużej odległości również moja mama, której zapach mógł czuć pies. Szkoda wielka, jednak odjęto nam punkty tylko za złą pozycję, otrzymałyśmy ich 9.

1:44-2:28 Chodzenie przy nodze na smyczy - Tutaj niestety nastąpiła katastrofa, pies mi się wyłączył, pozostał w świecie różowych Kucyków Pony i Smerfów, przez co całkowicie straciłam z nią kontakt. Nasza porażka, wstyd i wielka hańba, które po tych paru godzinach nie mogę sobie darować, zwłaszcza, że nigdy nie było tak źle. Choć sądziłam, że ćwiczenie zostanie automatycznie wyzerowane, otrzymałyśmy najmniejsza ilość 5 pkt. Nie pamiętam niestety komentarza sędziego, jednak zwrócił on uwagę głównie na mój stres. Zgadzam się z tym, bo dowaliłam Arce niezła bombę emocjonalną, choć sama często jest bardzo spięta i trudno jest jej się wyluzować, co dopiero w takich warunkach. Mea Culpa, proste.
2:29-3:13 Chodzenie przy nodze bez smyczy - Odrobinę lepsza część, wciąż jednak niezadowalająca. Pies łapał kontakt, co zostało docenione przez oceniającego, traciłam jednak nad nią kontrolę momentami. Na końcu zetki było newralgiczne miejsce, poza placem były jakieś cudowne zapachy, do których uciekło z ringu pare psów, nie dziwię się nawet zawahaniu Arki, choć z punktu widzenia zawodnika jest to niedopuszczalne. Bardzo reagowała też na komisarza, stąd reakcja przed zatrzymaniem podczas powrotu na zetce. Niestety tylko 6,5pkt za tę część, ponieważ była liczona podwójnie, łącznie otrzymałyśmy 13pkt.
choć czasami dobrze chodziła
3:15-3:52 Przywołanie - Tu znów te nieszczęsne chodzenie przy nodze, również oceniane. Mamy też popracować nad szybkością powrotu. Niestety 7.5pkt.
3:53-4:13 Aport - Zastanawiałam się jak jej wyjdzie, było nawet fajnie. Udał się oficjalny (w nowym regulaminie zerówki można wybrać też opcję z rozbawieniem, oczywiście od razu za mniejszą ilość punktów, można też rzucać zabawką o ile w środku nie ma jedzenia). Za ten element zostałam najbardziej pochwalona, bardzo sędziemu spodobało się prawidłowe i pewne podjęcie koziołka, potem dobre przyjęcie pozycji podstawowej, wytrzymanie chwytu i dobry odbiór aportu. Wadą było zmienne tempo powrotu (będziemy się przyspieszać) i lekkie podgryzanie (będziemy z tym walczyć). Ogólnie bardzo ładnie, według sędziego jest świetna podstawa do aportu w dalszych klasach. Otrzymałyśmy 9 pkt. liczonych podwójnie, czyli łącznie 18.

4:15-4:24 Skok przez przeszkodę - Nie miałam wątpliwości, że wyjdzie dobrze, Arka bardzo lubi tę część, chętnie ją wykonuje i bardzo prawidłowo, idealnie powróciła do pozycji podstawowej. Otrzymałyśmy maksymalne 10pkt.
Super, co nie?
4:27-4:33 Zmiana pozycji Siad-Waruj - Według komentarza oceniającego, lepiej byłoby, gdybym wykonała je sprzed psa, niestety przy nodze wyszedł krzywy waruj. Bałam się jednak, że przy takim zgaszeniu pies nie wykona komendy, a za powtórkę grozi -1pkt. Na szczęście wyszło, oceniono nas na 9,5pkt.

Łącznie otrzymałyśmy 82pkt, co dało nam ocenę Doskonałą z lokatą 13/25, zaliczenie zerówek i możliwość startu w klasie 1. (Jak tak słaby występ może umożliwiać start w wyższej klasie to nie mogę pojąć...)

Ogólnie nie jestem zadowolona z naszego występu, nie jestem zadowolona z mojego zachowania. Przez stres zapominałam nakręcać i nagradzać głosem psa między ćwiczeniami ,więc wszystko robiła na sucho, czego bardzo żałuję i nie mogę sobie wybaczyć. Niestety dopóki nie nauczę się radzić lepiej ze stresem, nie zajdziemy daleko. Arka została ogólnie oceniona przez sędziego jako bardzo dobry materiał na zawody, brakuje jej jednak oparcia we mnie, brakuje właśnie mojej pewności siebie. Chyba powinnam ją po prostu dać na leasing a samej zabrać się za o wiele spokojniejsze szachy :)

Na tym (niestety) nasze występy się nie kończą, chcę jeszcze co najmniej 2 razy wystąpić w zerówkach, by poprawić niektóre sprawy. Od trenera dostałam kopniaki za ocenę doskonałą i burę za brak wiary i zadowolenia. Miło.

Ogólnie, patrząc na całe zawody, spodziewałam się poważniejszej atmosfery, więcej jakichś spięć między konkurencją. Tu jednak spotkałam całkiem życzliwych, nawet obcych ludzi ,wielu uśmiechniętych i gawędzących. Oczywiście, były i chmury burzowe starające się zepsuć dzień wszystkim, my również cichutko cieszyliśmy się, gdy jednak konkurencja dostała o 1 pkt mniej :) Miłe było również szybkie uciszanie psów, co dla naszego zespołu jest kluczowe - tu również były wyjątki w postaci paru młodych osób z psami.

Czas zakończyć już tę relację, na dniach planuję kupić Arce prezent za pierwszy występ - może w końcu wybiorę jakieś dyski :)
Tutaj też dziękuję serdecznie Adze za cierpliwość, pomoc, uspokojenie mnie i psa, doprowadzenie za rączkę prawie do sędziego i wciąż za nie wyrzucenie nas z klubu :)
Asi i Krzyśkowi również należą się podziękowania za wczesny przyjazd i wspieranie, zdjęcia i filmik.
A my przemy do przodu!

25 komentarzy:

  1. Przy socjalu aż się wzruszyłam! naprawdę :) Jak na pierwsze zawody, jest się z czego cieszyć, pomimo wielkiego stresu. W żaden leasing nie oddawaj, tylko ruszajcie dalej! Trzymamy kciuki, pierwszy krok postawiłyście i dałyście sobie radę. Naprawdę, to jest inna Arka - sama to najlepiej wiesz. I dlatego po tym co czytalam wiele razy - aż się wzruszyłam przy tym ogonku :)

    Pozdrawiamy i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również ten socjal mnie wzruszył, to było najważniejsze tego dnia :)
      Niestety muszę popracować nad sobą i powodami, dla których startuję, jak się rozluźnię, to może pokażemy się z jeszcze lepszej strony :)

      Usuń
  2. Ja Ci dziękuję za mile spędzony czas. :) Bardzo fajnie było z Wami tam być i obserwować Wasze pierwsze zmagania. :) Z tego miejsca jeszcze raz Ci gratuluję doskonałej oceny i w sumie... nie takiego złego startu, gdyby pominąć ten stres. Ale wiecie nad czym pracować. Pierwsze koty za płoty w końcu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Wiem, że muszę głównie popracować nad sobą, bo pies i tak jest super :)

      Usuń
  3. Jak na pierwsze zawody to wystartowaliście naprawde dobrze i dobra ocena.Niema sie czym przejmować.
    Prosze zlituj się i zostaw komentarz (http://male-serduszko.blogspot.com).
    Dropsikowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. gratki i tutaj ! Fajnie Wam poszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Nie jestem tak zadowolona z nas jak Ty ;)

      Usuń
  5. Ja już gratulowałam.

    Super się czyta taką wypowiedż, ja może w przyszłym roku wystartuję w O, a najchętniej tak jak w agility - przedpies ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluje i powodzenia życzę w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty narzekasz (poniekąd to dobrze, przynajmniej masz ambicje, oby tylko nie za wysokie, jak na początek), tymczasem ja cieszyłabym się, jak głupia z takiego wyniku. Brakuje mi niezmiernie tego kontaktu z psami, które w końcu oficjalnie nie należą do mnie. Wystarczy obecność mojego ojca i już Gudi nie widzi świata poza nim, zupełnie nie skupia się na pracy, rozproszona na maksa. A i moja postawa nie pomaga, bo zaraz się denerwuję i peszę.
    No nic, zanudzać nie zamierzam. Gratuluję serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zależało mi na wyniku ale na dobrej pracy z psem, której niestety zabrakło mi tego dnia. Mój ogromny stres sprawił, że pies wyłączył się.
      Nie zanudzasz ;) Dziękujemy.

      Usuń
  8. Moim zdaniem jesteście świetne. Życzę dalszych sukcesów w Obi i nie tylko. Bardzo Was pozdrawiam:):):).

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na pierwszy raz na prawdę poszło wam całkiem nieźle:).Fajne zdjęcia,a filmik jeszcze lepszy.Mam nadzieję,że może kiedyś na żywo się spotkamy na jakiś zawodach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)
      Jeżeli planujesz obi lub rally-o to na pewno kiedyś się spotkamy :)

      Usuń
  10. No to pogoda nie dopisała:/.
    "Ogólnie nie jestem zadowolona z naszego występu, nie jestem zadowolona z mojego zachowania. Przez stres zapominałam nakręcać i nagradzać głosem psa między ćwiczeniami ,więc wszystko robiła na sucho, czego bardzo żałuję i nie mogę sobie wybaczyć." Co?! Nie jesteś zadowolona z waszego występu? Jabym skakała z radości i na dodatek ten wynik. A co do braku nagród głosowych, to każdemu może się zapomnieć, lepiej jednak byłoby, gdybyś chociaż rzuciła jakiej miłe słowo do psa. Z tego, co czytam na Twoim blogu wywnioskowałam, że Arka jest bardzo 'miękkim' psem, to znaczy, łatwo ją zgnębić. Ale mimo wszystko i tak uważam, że wyszło Wam świetnie! Pozdrawiamy cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wynik wynikiem, chodziło mi o ładną współpracę. Chodzenie przy nodze jest istną porażką, której aż wstyd pokazywać.
      Tak, Arka jest bardzo miękkim psem i żałuję, że zapomniałam o tak oczywistej rzeczy jak pochwała, może bardziej by się nakręciła wtedy.
      Dziękuję :)

      Usuń
  11. Wielu sukcesów w kolejnych startach !

    OdpowiedzUsuń