"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 1 kwietnia 2012

Nie gaśnij iskierko...

Choć dzisiaj 1.04, nie będzie tu żartów. Całkowicie na poważnie.

Jest wiele powiedzeń związanych z nadzieją i ratowaniem się z opresji: światełko w tunelu, łapanie się brzytwy przez tonącego... Czasami ta iskierka nadziei gaśnie, bo tracimy wolę walki i motywację do działania. Zdarza się to szybciej lub wolniej, ale wiele osób dotyka.
To samo widzę u Arki - bardzo łatwo ją "zgasić", zamknąć w sobie i tak połamać psychikę, że nie wie gdzie się schować a wygląda jak sto nieszczęść. Żadna presja nakładana choćby najsubtelniej tu nie zadziała i choć czasami trzeba psa sprowadzić na ziemię i pokazać, że kombinowanie przy komendach jest bardzo niefajne i nieopłacalne, najlepiej działa wszelkie ćwirkanie, cieszenie się jak na Gwiazdkę i ogólnie ogromna ilość pochwał.
Małe Zło po moim szczerym śmiechu (tak, śmiech działa najskuteczniej) i z krótkimi pochwałami jest w stanie zrobić całą zerówkę obediencową. Z takim śmiechem po dobrze wykonanym ćwiczeniu jeszcze bardziej rosną jej skrzydła, bardzo szybko zapamiętuje dobre wykonanie i stara się jak nigdy. Tak mało wystarczy do motywacji psychola.
Asiowe. Jedna z metod motywacji psa przed startem.
Staram się z nią ćwiczyć często, regularnie, by jak najwięcej zrobić. Powodzenie takiego małego treningu jednak zależy od naszych humorów - czasami ona nie ma nastroju do ćwiczeń, bo wiatr urywa uszy a śnieg wpada do oczu i w ogóle jakoś tak spać się chce przez ciśnienie, czasami to ja niepotrzebnie frustruję się szybciej niż powinnam, niecierpliwię, śpieszę, daję dowody zbyt wysokiej ambicji... Musze popracować na sobą, oj muszę, bo nie dość, że ambicja wysoka to jeszcze brak wiary w psa. W takie cudowne Małe Dobro!
Asiowe. Straszny koziołek nie jest już taki straszny!
Niestety jestem po kolejnej kłótni z ojcem, widzę, że nie skończy się to tak szybko. Ile można mieć jadu w sobie z powodu własnych niedociągnięć? Sam pozwolił Arce, psu miękkiemu psychicznie i względnie łatwemu do podporządkowania, wejść sobie na głowę, zawładnąć całkowicie domem, gdy mnie nie ma. Pokazywałam co robić, jak ćwiczyć, wszystkie sprzęty i smakołyki są w znanym miejscu ogólnodostępnym, ale nie, to poniżej jego godności by szkolić psa. Nienawidzę hipokrytów, a tutaj ani pies w klatce nie jest dobry ani pies poza nią. Były już nawet groźby wyprowadzki gdybym zrealizowała jeden ze swoich planów. Miło i świątecznie.
Asiowe. Nigdy nie zadzieraj z Małym Złem. Nigdy.

Pomijając już wszelkie inne iskierki, moja ostatnia iskierka nadziei zgaśnie, jeżeli Związek Kynologiczny z Główną Komisją Szkolenia Psów nie postanowią ogarnąć się w kwestii regulaminu zerówki obi. To nic przyjemnego, gdy zawodnicy a nawet organizatorzy zawodów nie wiedzą według jakiego regulaminu będą oceniane zawody. Już mi nawet ta nowa zerówka odpowiada, choć nie jest tak łatwa jak poprzednia, ma swoje zalety. Można ją wyćwiczyć bez problemu, jednak lepiej mieć pewność, że ta aby na pewno będzie funkcjonować. Jestem całkowicie za R=R i psami rodowodowymi, ale ZK czasami po prostu mnie denerwuje.

23 komentarze:

  1. Iskierki gasną, bo w miarę ze wzrostem przeciwności, wypala się optymizm. Człowiek nie jest w stanie wytrzymać psychicznie ciężaru problemów, gdy te rosną, a pomocy znikąd. Nawet, kiedy powiesz sobie "spokojnie, damy radę", kiedyś dotrzesz do granicy swojej wytrzymałości. Wtedy okazuje się przydatne właśnie wsparcie. Szkoda, że nie otrzymujesz takowego od rodziny i uwierz mi, w "psich sprawach" mnie również o nie ciężko. Jakkolwiek domownicy próbują zrozumieć niektóre rzeczy, tak wciąż robią te same błędy, a niektóre zmiany, które próbuję wprowadzić, odbierają z niedowierzaniem (choć to i tak postęp, dawniej mieli je za absurdalne). W tym wszystkim potrzeba zaciętości terriera, żeby jakoś iść do przodu. Mam nadzieję, że jej Ci nie zbraknie i nie stracisz sił, by dopiąć swego. Tego serdecznie życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zauważyłam, że cokolwiek zrobię, zawsze dla ojca jest źle, nawet gdy dzisiaj udało mi się zaparkować równolegle samochodem bez wspomagania kierownicy na miejscu ledwo większym od auta, gdy 3 inne samochody walczyły o te miejsce. Dla niego i tak za bardzo zajęłam chodnik -.- Nienawidzę hipokrytów, a ten szczególnie psuje mi krew nie pozwalając mi przy okazji rozwijać zainteresowań. Jak już się wyżyłam, to dokończę temat mojej rodziny :)
      Dziękuję Ci za życzenia. Mam nadzieję, ze starczy mi sił, by osiągnąć sukces :)

      Usuń
  2. Życzę wam, aby te wasze iskierki nigdy nie zgasły. mam nadzieję, że będziecie razem wytrwale dążyć do celu i spełnienia marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Więcej wiary, w piękną psicę! :)
    Hm, konflikty w rodzinie. Skąd ja to znam... Między innymi dlatego teraz nie zdecyduję się na drugiego psa, pomimo sprzyjających warunków itd.
    Ale dasz radę! :)
    Śmiech... Taak. Znam to.
    Powodzenia. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję nad tym, pracuję :)
      Dziękuję.

      Usuń
  4. Ładne zdjęcia Arki,szczególnie pierwsze mnie urzekło:)
    Ja dosyć często prowadzę kłótnie z rodzicami na temat psa.Po co brać piłkę na spacer,dlaczego pies koniecznie MUSI być spuszczony,po cholerę wydać oszczędności na kennel klatkę czy frisbee-słowa glównie mojej mamy.Czasem mam jej aż dość,odnoszę wtedy wrażenie że w ogóle nie rozumie jakie znaczenie mają dla psa te rzeczy.
    Życzę dalszych sukcesów w treningach i wszystkiego co najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie martw się, Arka jest bardzo mądrym psem.
    Nie zwarzaj na denerwujące uwagi ojca. Pamiętaj, nadzieja to klucz do sukcesu.
    Miej nadzieję, bądź wytrwała, dąż do wybranego celu!
    Nikt nie może Ci w tym przeszkodzić. Jeżeli Twój ojciec nie zauważył Twoich uczuć, to albo jest ślwpy, albo po prostu nie chce tego zobaczyć. Przepraszam, że użyłam określenia "ślepy". Zyczę Ci powodzenia.
    będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa otuchy. Sama gorszych epitetów używałam w myślach, niestety jest on w stanie wyprowadzić mnie skutecznie z równowagi.

      Usuń
  6. Na szczęście ta jedna jedyna iskierka, która leży mi pod nogami, nie gaśnie nigdy. Choćby ze wszystkich stron jej zabrakło, nawet w tych miejscach gdzie najmniej się tego spodziewamy. W Lunie nie raz znalazłam tą iskierkę nadzieji, bez której byłoby o wiele trudniej stanąć na nogi. Wam również tego życzę, nie poddawajcie się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś nigdy tej iskierki nie zgubiła :) Dziękujemy :)

      Usuń
  7. Łatwiej wyszkolić psa niż rodziców, taka smutna prawda. Moj pies przez rodzinę kwalifikuje się do uśpienia.

    OdpowiedzUsuń
  8. ponoć jakaś część kłótni rodzinnych to " kto ma wyprowadzić psa "
    ja jak widzę nieraz Ich podejście to staram się robić tak aby nie doszło do sytuacji gdzie oni z nim wychodzą ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo mądrze.
      Skończmy jednak już temat moich kłótni, bo to nie miał być główny temat notki.

      Usuń
  9. Aby te iskierki nigdy nie zgasły. Również jestem za R=R. pozdrawiam!
    P.S fotki superowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję. R=R ma swoje wady, ale początkowe założenia były całkiem dobre.
      Dziękujemy, mamy super fotografów :D

      Usuń
  10. Współczuję Ci takiego ojca, ale rodziców się nie wybiera.
    Super zdjęcia, piękna Arka i ogółem ciekawy post ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Współczuje...ale zdjęcia to masz naprawdę boskie.!!
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas(nowy post)
    http://male-serduszko.blogspot.com
    Dropsikowa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pracując z psem czasem ciężko uniknąć frustracji, myślę że każdego to spotyka, niezależnie nad czym pracuje i na jakim szczeblu zaawansowania w danym momencie się znajduje. Czasami jest tak, że pies wymyśla sobie jakaś głupotkę, a którą ciężko jest czasem wybić z głowy ;) . Tym więcej jest tych głupotek im bliżej są zawody, to normalne ;) .
    Poza tym, podziwiam osoby, które pracują z bardzo miękkimi psychicznie psami. Przy takich zwierzętach trzeba mieć bardzo dobre wyczucie, i świetnie manipulować emocjami, żeby nakręcić, ale nie przekręcić, żeby wyperswadować, ale nie stłamsić itd. Już samo to, że nadal chcesz pracować ze swoim psem działa na Twoją korzyść i dobrze o Tobie świadczy. Czasami ogólne pojęcie "osiągnięcia sukcesu" czy "wygrania zawodów" nie oddaje tego, czym rzeczywiście dla danej pary są te słowa. Tak więc głowa do góry, co by się nie stało, zawsze będziecie mieć na koncie jakiś sukces :) .
    Ja przed moim pierwszym startem w posłuszeństwie byłam przerażona, a wchodząc na ring nogi miałam jak z waty ;) . Wszystko minęło kiedy musiałam skupić się na pracy z psem, dużo pomogła też Pani Komisarz, która wszystko spokojnie wyjaśniała, uśmiechała się i swoim spokojem dodawała otuchy. Z ringu zeszłam lżejsza o chyba tonę ;) .

    Co do rodziców - no cóż, różnie z nimi bywa, czasem ciężko (wiem z autopsji), ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Czasami trzeba robić dobrą minę do złej gry i wierzyć w to, że to co dobre, samo się obroni. A praca z psem na pewno się kwalifikuje do kategorii tego co dobre. Są momenty, kiedy trzeba zacisnąć zęby i robić swoje, mimo nieprzychylnych głosów i kłód pod nogami. Być może za kilka, kilkanaście lat usłyszysz słowa pochwały, których byś się nie spodziewała ;) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci.
      Czasami nie jest łatwo, ale są i lepsze dni dające wiele satysfakcji. Miękki pies nie jest niczym fajnym, bo nawet na krzyk na innego psa reaguje bardzo duża uległością, widać jak bardo ją to dotyka.
      Zobaczymy jak będzie z naszymi zawodami, przejście przez Socjalizację będzie dla mnie już ogromnym sukcesem, reszta to kwestia wypracowania :)

      Usuń
  13. Te oczy...


    Wesołych Świąt! buziaki ;)

    OdpowiedzUsuń