"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 29 kwietnia 2012

Mistrzostwa Polski Obedience Border Collie i Treningowe Zawody Agility dla Przyjaciela


Oj aktywnie spędziłam ten weekend, choć bez psa. Psica odpoczęła w lasach i na polach widząc się ze mną parokrotnie, ja natomiast zmieniałam się w kibica, kamerzystę i giermka pomagającego na zawodach :)

Sobota minęła mi na kibicowaniu Adze z Myszą na Mistrzostwach, które (bez zaskoczenia) skończyły się dla nich wygraną i uzyskaniem tytuły MP BC klasy 3. Po raz pierwszy byłam w mieścinie o nazwie Korytów, gdzie impreza się odbywała i muszę powiedzieć, że miejsce na zawody jest świetne! Bardzo fajny plac, zaplecze również wystarczające, jest gdzie przejść się po starcie.
Opinie na temat sędziowania i organizatorów pozostawię dla siebie :) Byłam nawet zapisana i opłacona na Mistrzostwa, los chciał, że jednak zrezygnowałam.

Miło było popatrzeć na trójkowe psy, na ich wypracowane komendy (niektóre nawet wydawane po rosyjsku :D), na radzenie sobie w ogromnym upale i Słońcu. Nie wszystkim poszło idealnie, było pare wpadek, również ze strony organizatorów, ale wciąż widać było dobrą rywalizację. Szkoda, że nie mogłam zobaczyć wszystkich występów z pozostałych klas, bo byłam bardzo ciekawa niektórych zespołów. Może na innych będę miała więcej czasu :)
Teraz, gdy Aga jest już oficjalnie Mistrzem Polski Border Collie klasy 3 chyba powinnam przejść ze zwykłego "siema" do potulnego "dzień dobry" (jakim witam moją poprzednia trenerkę nadal darzoną przeze mnie ogromnym szacunkiem) XD Z kim ja się zadaję, sama siedzę i chyba będę siedzieć w klasie 0 a tu ludzie mistrzostwa zgarniają!
dwa piwa poproszę!
Niedzielę również spędziłam cały dzień na dworze, co skutkowało oparzeniami od Słońca na moich biednych ramionach. Ból niesamowity, wygląd również nieciekawy. Co najlepsze, akurat teraz pies najbardziej chce się tulić... Było jednak warto przyjechać z samego rana, by spotkać znajome i te trochę mniej (ale wciąż kojarzone chociażby z czytanych przeze mnie blogów) twarzyczki, pokibicować Asi z Rico i Lidce startującej z Myszą, Sigmą i Mailo. Jak na warunki, wszystkim poszło wyśmienicie! Podziwiam tempo biegu Akilinowskich Borderów, choć różnią się miedzy sobą, mają wiele cech wspólnych podczas pracy. O ile pracą można nazwać bieganie po torze agility.
Na wszelkiej maści zawodach można zobaczyć ogromne przepaście miedzy typami w jednej rasie. Dzisiaj zostałam uświadomiona jak bardzo różne bywają Tollery, bo z autobusu widziałam dosyć masywnego a na zawodach wersję minimalną. Wśród BC równie mocno to widać, zwłaszcza, gdy przejdzie szczeniak z typowych linii show (z hodowli uważającej się za "sportową") obok psa po ISDSach o całkowicie innej budowie i zawartości czaszki. Nie muszę pisać którą wersje rasy wolę.
Stara, ogarnij jaka faza, kwiatek wyrósł od mojej śliny!
Obecnie prawie w każdy weekend organizowane są gdzieś zawody w którejś z dziedzin sportów kynologicznych. Nic tylko ćwiczyć coś i startować w zawodach, wygrywając plastikowe puchary i inne "pietruszki". Doceniam ludzi, którzy już są na etapie startowania dla siebie, dla sprawdzenia psa, bez chorej ambicji czy zbędnego stresu.

Ponieważ w ciągu tych dwóch dni przejechałam z jednych zawodów na drugie, miałam możliwość ich porównania. Agility - głośne, pełne biegających, chodzących, leżących i szczekających psów i ludzi, z grającą muzyką i ogłoszeniami przez tuby, Obedience - ciche, pełne skupienia, spokojnego obserwowania konkurencji, z uciszonymi, schowanymi lub odległymi psami. Choć to drugie na pewno bardziej stresujące, bo w mniej sielskiej atmosferze, chyba jednak dla mnie lepsze. Jest większy ład i informacja, można też skupić się przed swoim startem.
Oba sporty diametralnie się miedzy sobą różnią, tak samo jak podejście zawodników do swoich występów. Gra się o inny rodzaj "marchewki", inaczej obserwuje konkurencję. Inaczej też wygląda zaplecze, bez zawsze-obecnych na agility namiotów.

Różni sie też zainteresowanie. Widać bardzo wyraźnie chociażby po liczbie wpisów na Facebooku czy na forach, czym ludzie najbardziej się interesują - sportami, gdzie zasady są najluźniejsze a "sport" polega na zabawie, gdzie pies dostaje nagrodę prawie cały czas. Chyba najpopularniejszym stało się frisbee, efektowne, dające możliwość porobienia pięknych zdjęć, nagradzające psa cały czas i możliwe do ćwiczenia wszędzie. Agility również plasuje się wysoko, bo również jest dynamicznym sportem, w którym psy same mogą się nagradzać. A ile osób kibicuje czy interesuje się obi, IPO, dummy...? To już zbyt nudne, to już dla koneserów. Choć obi zyskuje na popularności, mamy coraz więcej dobrych zawodników i coraz więcej organizowanych zawodów, wciąż jest to ułamek w porównaniu z innymi dziedzinami. Oby podczas swojego rozwoju, obedience nie stało się jarmarkiem.

26 komentarzy:

  1. extra post i zdjęcia
    Pozdrawiamy":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie, ciekawie ;)
    Co do samych zawodów, to może i frisbee jest najefektywniejsze, ale jest mniej takich zawodów, o wiele więcej agility, ja jednak PATRZEĆ wolę na frisbee, oglądanie w kółko przebiegu tego samego toru jest dla mnie nużące,mimo tego, że chciałabym kiedyś wystartować...

    Całusy dla Arki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawodów jest mało, ponieważ nie są pod egidą Związku Kynologicznego, więc ich organizacja jest trudniejsza i pewnie droższa. Zgodzę się, że ciągłe biegi jednego toru mogą być męczące, chyba, że obserwuje się dokładnie pomyłki lub dobre rozwiązania konkurencji starając się wyciągnąć z nich jakąś nauczkę.
      W obi jakby nie patrzeć również są schematy, ale jednak występy bardzo się różnią, ocenia się co innego niż ładne skoki.

      Usuń
  3. Ja tymczasem byłam pod dużym wrażeniem, jak po raz pierwszy przeczytałam o IPO. Od tamtej chwili marzył mi się pies, z którym mogłabym uprawiać ten sport. Jednak wszystkiego na raz mieć nie można. Nie mogę sobie pozwolić na własnego psa, a z powodu behawioralnych i zdrowotnych kłopotów z Gudaską, nie podjęłabym się tego w jej przypadku. I tak jakoś zapał do IPO ustąpił miejsca temu, co bardziej prawdopodobne. I fakt, o tego typu dyscyplinach nie słyszy się tyle, co choćby o agility.
    Podobają mi się Twoje relacje. Dają do myślenia i są obiektywne, ale nie suche, pozbawione głębi. Byłabyś świetną recenzentką. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście zawodów IPO jest jak na lekarstwo, ale też można coś znaleźć :)
      Sama chyba nigdy nie pójdę w ten sport, jest on już dla mnie za "poważny" XD

      Dziękuję, staram się jak mogę :) Kiedyś myślałam o zostaniu krytykiem kulinarnym ,bo bardzo trudno jest mnie zadowolić, ale los chciał, że poszłam całkowicie w inną stronę :)

      Usuń
  4. O tak, ten weekend był naprawdę obfity we wrażenia. Ciekawe to co piszesz, jak widać każdy ma inny punkt widzenia i inne upodobania. Pomiędzy obi a agility jak dla mnie jest kolosalna różnica praktycznie we wszystkim. Atmosfera, skupienie. Ale czy np. na zawodach obi nie jest tak a nie inaczej, ponieważ ten sport sam w sobie tego wymaga? Maksymalnego skupienia, nie ma tam miejsca na szczekanie, 'rzucanie' się itp. jak to jest na agility czy frisbee.

    "O ile pracą można nazwać bieganie po torze agility"- W zasadzie różnie można to zrozumiec, i nie do końca wiem co miałaś na myśli, ale ja uważam, że agility jest pracą jak każdy inny sport. Nie widze roznicy miedzy innymi dyscyplinami, oczywiście chodzi mi tu o kontakt pies-człowiek. Zarowno obi, frisbee itd. polega na pracy psa z przewodnikiem. Czy samo w sobie jest pracą? Wg mnie pracą może być ratownictwo, dogoterapia.

    Aczkolwiek wydaje mi się, że tak jak jest, czyli agility- luźna atmosfera, biegające psy itd., obi - skupienie, wyciszenie. tak juz będzie i wydaje mi się, że ludzie którzy w tym uczestniczą jakoś niespecjalnie chcieliby to zmieniać.

    Chciałam jeszcze tylko dodać, że to były zawody treningowe - tak więc jeszcze bardziej luźne, i nie zoobowiązujące. Z tego co widzę na tych bardziej oficjalnych, różnica jst, mała, ale widoczna.

    PO tym co tu piszę, nie chce żeby to wyglądało że bronię agility a inne sporty są 'be'. I tak samo - nie odebrałam twojej wypowiedzi jako krytykowanie agi, tylko przedstawienia własnej opini na podstawie obserwacji ;)

    Miło było znowu się zobaczyć, ostatni raz to chyba na treningach był.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.Szkoda,że te sporty są jeszcze tak mało znane,niewiele osób trenuje np.dummy w porównaniu z ilością trenujących np.agility...zastanawiam się nad obedience,jak już ci wczesniej pisałam,lub flyball-Morus uwielbia piłeczki tenisowe:).

      Byłam raz na zawodach agi,i trochę się z tobą zgodzę,chociaż aż tak głośno nie było.Lubię i te,i te klimaty.Obydwa mi odpowiadają,z tego,co opisujesz.Muszę kiedyś zobaczyć was na żywo,i to nie przy byle jakiej okazji,ale własnie na zawodach obi:)
      Rozbroiło mnie całkiem drugie zdjęcie Arki:)

      Usuń
    2. brightside - rzeczywiście obi wymaga takich a nie innych warunków i pewnie to sprawia, że tak a nie inaczej wygląda zaplecze zawodów. Miałam jednak na myśli przyszłość sportu, stosunkowo rozwijającego się i mam nadzieję, że jednak atmosfera skupienia i powagi pozostanie dając zawodnikom szansę na jak najlepszy start.
      Sądzę, że zbyt często używa się słowa "praca" odnośnie sportu. Bo gdzie właśnie kończy się zabawa a zaczyna poważna praca? Dla niektórych łapanie dekla jest już wystarczającym wyznacznikiem, dla mnie nie. Uważam jednak, że każdy może lubić to, co chce i jak najbardziej życzę wszystkim powodzenia na wszelkich występach sportowych, w jakichkolwiek dziedzinach by to nie było. Najważniejsze, to robić cokolwiek, a nie siedzieć na kanapie.

      Nie widziałam na tych zawodach dużo luźniejszej atmosfery niż na innych, oficjalnych, choć widok szczeniąt w kojcu mógłby zmylić :)
      Również cieszę się, że znowu się zobaczyłyśmy. Niestety moja kariera z agility i Siriusem skończyła się szybko i boleśnie i pewnie prędko nie powrócę do treningów.

      Usuń
    3. Chewy - wszystko zależy od ludzi, ale też od reklamy i sponsorów ;) Sporty będą się rozwijać gdy będą ludzie chętni do startów.
      Obi jest na prawdę fajne, jeżeli je pokochasz, trenuj z całym sercem.

      Dowiaduj się, bo nie będę wszędzie bardzo rozpowiadać, czy gdzieś wystartuję czy nie. Ponieważ pierwsze zawody bardzo dały mi w kość, nie wiem czy nie wystąpię najpierw w rally-o dla lepszego obeznania się z atmosferą zawodów i radzenia sobie ze stresem.

      Usuń
  5. "Stara, ogarnij jaka faza, kwiatek wyrósł od mojej śliny!,, - Mylę o co chodzi i patrzę a pod Arką stokrotka ;P
    Szkoda że nie wystapiłyscie. Super post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki kwietny pies jest :D
      Może i szkoda, bo niezależnie od wyniku otrzymałybyśmy tytuł Mistrza Polski BC klasy 0. Nie żałuję jednak decyzji, ponieważ bardziej zleżało mi na ładnym starcie, po którym pies nie wróci z jajecznicą w mózgu. Pucharków jeszcze nazbieram.

      Usuń
  6. Zgodzę się, że frisbee jest samo-nagradzające, jednak nie powiedziałabym, że agility również, a obedience nie :) Agility jest w takim samym stopniu samonagradzające jak obedience, w obu tych dziedzinach przed psem stawiane są wyzwania. Jedne psy mogą po prostu lubić biegać po torze dla samego biegania, tak samo mogą lubić pracę z człowiekiem na zasadach takich, jak w obi. Wszystko zależy od danego psa. Celty na przykład nie jest psem, który lubi biegać po torze dla samego biegania. Bardzo stresuje się, gdy stawiam przed nią wyzwania które ją przerastają, np. zbyt szybko podniosę tyczkę. Ona lubi, kiedy ja jestem zadowolona. Dlatego też biega po torze, bo chce zostać nagrodzona - słowem, szarpakiem. Nie biega dlatego, że lubi biegać. Ale są psy, które lubią.
    Ogółem mam podobne przemyślenia. Uważam, że mimo skrajności dzielących agility i obedience, które wymieniłaś, te sporty są do siebie podobne pod względem stawianych wymagań. Ostatnio doszłam jednak do czegoś, o czym wcześniej nie pomyślałam - w agility wiele jest osób, które startują w zawodach rzadko lub wcale, biegają dla siebie. Natomiast obedience uprawia się, aby startować w zawodach, aby móc się z kimś porównać, aby zaprezentować konkretny układ i poddać ocenie, kto ile pracy wsadził w to, aby ten układ wykonać. Kiedyś uważałam obedience za sport bez sensu, bo myślałam, że te komendy nigdy mi się nie przydadzą w życiu, bo kto potrzebuje na co dzień psa przyklejonego do łydki patrzącego nieprzerwanie w twarz. Ale potem uznałam, że obi jest trochę jak taniec - masz konkretny układ do wykonania i od ilości przygotowań zależy, co pokażesz. A przez to, że obi jest takie drobiazgowe i dokładne, obnaża wszystko w relacji przewodnika z psem. Mam zamiar kiedyś o tym napisać notkę na blogu (która, tak przy okazji, pojawi się już na nowym blogu celtybc.wordpress.com) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hym, prawda, są takie psy, dla których praca w obi jest spełnieniem marzeń i nawet nie potrzebują wielu nagród, bo pracują dla samego zadowolenia człowieka. Mam nawet podejrzenia, że jeden z psów, które znam jest właśnie takim typem. To już zależy od charakteru i psychiki, bo można znaleźć psa całkowicie nakierowanego na człowieka a można znaleźć psa, który woli jednak zajęcia trochę w innej formie.

    W porównaniu bardziej chodziło mi oto, że łatwiej psa nagrodzić na frisbee/agility, jest on bardziej pobudzony i trudniej to pobudzenie zgubić, większość psów jednak lepiej radzi sobie w takich warunkach niż w obi.
    Rzeczywiście wymagania są podobne - podnosisz swój poziom, doskonalisz się, poznajesz swojego psa i waszą relację. Jeszcze nie słyszałam porównania obi do tańca, dla mnie to jednak co innego :D Mi akurat część takich rzeczy się przydaje, chociażby formalny aport nad którym walczyłam pare ładnych miesięcy, tak samo zostawanie. Niektóre rzeczy może są trochę na pokaz, ale takie dopracowywanie szczególików, praca właśnie nad ładnym wyrazem jest dla mnie najlepsza. Po prostu lubię być dokładna.

    Dobrze, że podałaś, bo nie wiedziałam, że zmieniłaś adres.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że wy nie wystąpiliście:(. Miałaś bardzo obfity weekend:). Pozdrawiam was. :)
    P.S Bardzo fajny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze będą następne zawody :)
      Dziękuję.

      Usuń
  9. Fajny post. Superowe to drugie zdjęcie (może nie tyle spodobało mi się zdjęcie co podpis pod nim) :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy weekend (:
    Super fotki :D
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie więcej tak ciekawych :)
      Dziękuję.

      Usuń
  11. Ach,z tymi zawodami to sama prawda, co chwilę jakieś seminaria..itd.Same treningi..ale naprawdę fajnie sie patrzy na zgrany duet człowieka i psa.Zazdroszczę ci weekendu :)
    Fajowe zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest tego zdecydowanie więcej, w zeszłym roku nie pamiętam, by było tyle imprez. Ale to bardzo dobrze!
      Rzeczywiście taka więź jest piękna do podziwiania :)
      Nie ma czego zazdrościć tylko trzeba wyjść z domu i samemu pojechać :)
      Dziękuję.

      Usuń
  12. Na pewno fajnie jest spędzać tak ciekawie weekendy . Wśród tego co się kocha ; ) Może jak będę trochę starsza to te wybiorę takie życie . Myślę, że warto ; p Pozdrawiam i zapraszam do mnie ! :

    http://baja0799-pamietnikksiezniczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że ciekawie. Zazdroszczę ludziom, którzy mogą w ramach hobby zarabiać na życie. Ja niestety wybrałam inną drogę :)

      Usuń
  13. świetnie napisane, co do samego interesowania się ludzi psimi sportami to u nas w kraju to się dopiero rozwija .. wystarczy wyjść na podwórko gdzieś na blokowisku i zobaczyć jak jedna pani z drugą wołają swojego burka czy pimpusia i wrzeszczą jak wariatki bo on zobaczył coś ciekawszego ;) U nas trenuje się psy ras dużych no bo przecież taki to musi się słuchać (a i to nie zawsze) a te małe to przecież nawet nie czuć że na smyczy się ciągnie ;P
    Także wszystko przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście wszystko się jeszcze rozwija i jest całe gro osób niewiedzących nawet co to sporty kynologiczne, posiadających niewychowane psy itd. Jednak nie powiedziałabym, że trenuje się tylko duże psy - wystarczy spojrzeć na listy startowe, by znaleźć Chihuahua, Cavaliery, Papillony... To nie od rasy psa ale od nastawienia właściciela zależy jak pies będzie wychowany i czy będzie coś ćwiczył.

      Usuń