"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 8 kwietnia 2012

Duma i uprzedzenie

Jestem coraz bardziej dumna z Małej Czarnej. Naprawdę zachwyca mnie zmiana jej charakteru, to, że zaczyna myśleć przed jakimś działaniem, powstrzymywać się, jest bardziej wyczulona na moje zachowania i komendy. Zaczęła mnie uważniej obserwować, szybciej reaguje na komendy. Wczorajszy spacer z Rico, Magiciem a później też z małą Seiko pokazał, że wystarczy trochę czasu i pies z trybu "zaraz Ci wpi**dolę" zmienia się w tryb "spoko, spoko, tylko się nie przewróć jak tak psy tratujesz". Już po paru minutach spokojnie bawi się, biega, wącha z innymi psami, nie reaguje nawet gdy mały szczenior da jej z bara w psy, a nawet gdy dwa razy większy samiec przebiegnie po niej podczas nagłego biegu :)
Ma to jednak też swoje wady, bo czuje się ona pewniej. A co za tym idzie, próbuje swoich sił i bez temperowania z mojej strony, szuka po prostu guza. Na szczęście też zaczyna się ogarniać, zauważyła, że wcale mi się to nie podoba.
Wciąż pozostaje jednak miękka jak plastelina, niestety krzyk koleżanek na swoje psy powoduje u niej bardzo silną reakcję - podkulony ogon, uszy po sobie, bieg do pańci i pytanie wzrokiem "co też takiego złego zrobiła?!" Serce się kraja, że tak reaguje. Podczas wczorajszego spaceru po paru takich wypadkach szła po prostu obok mojej nogi, czasami nawet na kontakcie, byleby tylko usłyszeć, że jest ok, nic się nie stało. A podczas całego dnia krzyknęłam sama na nią jeden jedyny raz, gdy próbowała zaczepić Magica...
Asiowe.
Chciałabym powiedzieć, że oprócz zmian w jej zachowaniu podoba mi się nasza praca w obi. Niestety nie wszystko jest takie fajne, tylko z niektórych elementów mogę być dumna. Na Polach Mokotowskich jest ogólnodostępny placyk z "przeszkodami" - teoretycznie do agility, choć część hopek to po prostu przeszkody do obi, a w środku stoi przeszkoda do ratownictwa. Poćwiczyłyśmy tam sobie obi, przeszkoda wychodzi całkiem ładnie, nie mam do niej zarzutów. Chodzenie przy nodze również nie było tragiczne, choć mogłoby być lepsze. Naszym ogromnym problemem (oprócz aportu oczywiście :) ) jest zostawanie. Mały rozumek Małej Czarnej nie trawi dobrze tej komendy i choć w domu i ogródku wychodzi ona idealnie, tak gdzie indziej często albo jest zrywana albo pies siada. Pal to licho jak usiądzie lub jak czasami się zdarzało, położy się bardziej na boku, oby tylko nie wstała i nie poszła! Jeszcze musimy spędzić wiele dni na tej komendzie, wierzę, że w końcu będzie idealna. W końcu to Border, jakoś damy radę :)
Asiowe
Tyle jeżeli chodzi o dumę. A uprzedzenie?
Kto by się spodziewał, że szczeniak ostatni z miotu, który został jeszcze w hodowli okaże się tak świetnym psem? Zazwyczaj gdy widziałam ogłoszenie o ostatnim szczeniaku, myślałam, że został, bo coś było nie tak, albo miot nieciekawy, albo charakter/budowa psa nieciekawa. Jakie zdziwienie mnie spotkało, gdy zobaczyłam takiego "ostatniego" szczeniaka będącego moim ideałem psa. Z wyglądu piękna (choć budowa jeszcze się pewnie zmieni), z charakteru zabawowa, skupiona na właścicielce, pięknie szarpiąca się i posiadająca od urodzenia aport. Tylko zazdrościć i się zachwycać!

Tak już jakoś bywa, ze człowiek nabiera uprzedzeń, bo "coś usłyszał". Nie sprawdza niczego a swoje zdanie wyrabia sobie i rozpowszechnia. Jak łatwo potem o pomyłkę! Środowisko borderowe jest szczególnie kłócone, czytając niektóre wypowiedzi na forach odnosi się wrażenie, że ludzie tylko siedzą i czekają, by komuś dopiec i wykazać się wiedzą i wyższością. Nawet gdy ktoś coś napisze w dobrej wierze, jest uczciwy i szczery, zaraz pewne osoby dopieką jak mogą najbardziej, byle interesy ich kółka wzajemnej adoracji nie zostały naruszone. Świadczy to tylko źle o takich osobach.
Asiowe. Motywujemy się.
A przecież psy to tylko psy. Czujące istoty nie znające pomówień czy obgadywania. Ktoś je obraża słownie? Spoko, nawet nie rozumieją słów. Są psy lepsze i gorsze, nie da się ukryć, choć dla każdego wyznacznik "lepszości" będzie czym innym. Ostatnio podczas jazdy samochodem zaczęłam porównywać psy z autami. Można mieć bardzo stare i zużyte auto (jak moje, zdefiniowane już jako "psie" i przeznaczone tylko na wyjazdy na treningi czy inne psie aktywności), a można mieć nowsze, przeznaczone na jazdę w wieczorowej sukience, śmigające pięknie i ruszające z 3 biegu (jak moja "limuzyna", której nie wolno mi jeszcze prowadzić ;p ). Widzę jednak, że nie samochód jest tak ważny, ale umiejętności kierowcy. Swoim autkiem starszym niż niektóre moje znajome jestem w stanie ścigać się na światłach z Lexusem. Wystarczy znać samochód, wiedzieć kiedy zmienić bieg i jak operować pedałami.
Tak samo jest z psami. Nie którzy mają już takie uprzedzenie, że ze słabym psem, kundelkiem, marnym Borderem ze słabą psychiką nic się nie zrobi, męczyć się nie ma sensu i lepiej od razu zrezygnować, kupić lepszego psa i ewentualnie wtedy sięgać po medale.
Gdy Arka miała 3 miesiące zaczęła atakować ludzi i psy. Trener w psim przedszkolu praktycznie w niczym nam nie pomógł, powiedział tylko, że agresja smyczowa jest bardzo trudna do oduczenia. Następny behawiorysta polecał nam izolować psa, nie myśleć nawet o jakichś sportach. Ja jednak nie chciałam się poddać, bo taki a nie inny pies mi się trafił i z takim a nie innym chciałam pracować. Poznałam ją dokładnie, zaczęłam "zaglądać pod maskę", wgłąb psychiki, docierałam "hamulce", wymieniałam "płyny" na te powodujące mniejszą pobudliwość... Obecnie Arka jest innym psem, wciąż ze skłonnościami i naleciałościami, ale jednak innym.
Czasami mówi się, że młody kierowca powinien uczyć się prowadzić na gorszym ,starszym samochodzie, by nie było go szkoda. Niektóre psy też stają się takimi "workami treningowymi". Arka jest moim pierwszym Borderem, choć nie pierwszym psem.
Czy da się wygrać ze słabym psem? Da, jeżeli uwierzy się w swoje i psa siły, pozna jego psychikę, stworzy więź. Nie od razu trzeba mieć Ferrari.

Takim pozytywnym akcentem życzę wszystkim czytającym i odwiedzającym nasz blog Wesołych, Rodzinnych i wolnych od kłótni Świąt. Oby każdy znalazł chwile na odpoczynek i chwilę refleksji.
Ptasi Móżdżek również życzy wszystkiego dobrego!

17 komentarzy:

  1. Arka wydoroślała ;) Moja Dianka, też ostatnio bardziej zaczyna myśleć, zanim coś wykona.
    Świetne zdjęcia! Wesołych ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wydoroślała, coraz bardziej stabilizuje jej się charakter - za to kocham dorosłe psy.

      Usuń
  2. Kiedy mówiłaś, że się nie podałaś bardzo się ucieszyłam, że są tacy ludzie jak ty.
    P.S Na tym ostatnim zdjęciu co Arka ma na głowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze takie wariaty jak ja istnieją :D

      To jajko ze sznureczkiem do zawieszenia gdzieś - taka ozdoba. Chciałam zrobić jej świąteczne zdjęcie, a psa obok koszyczków można znaleźć wszędzie :)

      Usuń
  3. "Środowisko borderowe jest szczególnie kłócone, czytając niektóre wypowiedzi na forach odnosi się wrażenie, że ludzie tylko siedzą i czekają, by komuś dopiec i wykazać się wiedzą i wyższością." Psie fora niby że są takie miłe i zapraszające wszystkich wokoło kolorowymi reklamami wyskakującymi na ekranie. Może i takie są, ale ich użytkownicy... Tak jak napisałaś, wymądrzają się, a gdy ktoś chce tylko drobną uwagę dodać, to od razu Cię oskarżają, że niby kłamiesz. Ptasi móżdżek? A ja myślałam, że najlepszy pies, ostatni z miotu. Mi się wydaje, że gdybyś się nie pośpieszyła, to ktoś by ją dawno wykupił. Bo jak nie kupić psa - chodzącego ideała, z wrodzonym instynktem do aportowania iwgl?
    Pozdrawiamj;PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptasi móżdżek, bo czasami ma tam pusto ;).
      Arka urodziła się jako pierwsza i nie była wybrana jako ostatnia, byłam jedną z pierwszych osób rezerwujących psy. Ideałem od urodzenia nie była, choć aport i wyłącznik on/off miała w zestawie.

      Usuń
  4. Fajowe to ostatnie zdjęcie. Super, że Arka tak się zmieniła. Życzę wam postępów w zostawaniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że mojego poprzedniego komentarza, nie zrozumiałaś w ten sposób, że "miękki pies do niczego się nie nadaje" :D . Bo nie o to mi chodziło, w niektórych momentach praca z miększym psem jest łatwiejsza niż z twardzielem, na którym mało co robi wrażenie ;) . Wcale nie uważam, że to gorsza kategoria psa, po prostu - inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, to nie było pisane pod wpływem Twojego komentarza ;)
      Z każdym psem pracuje się inaczej, trzeba liczyć na inne zachowania i reakcje na naszą postawę. Spotkałam się jednak z reakcją, że miękkie psy nie są pożądane w sporcie. Po prostu co kto lubi.

      Usuń
  6. Do fajnie, że Arka się aż tak zmieniła! Ale to ostatnie zdjęcie jest na prawdę dobijające(na dobry sposób!).
    Ps. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Spodobało mi się zakończenie. :) Wystarczy uwierzyć w swoje umiejętności i tego "gracika", usilnie pracować, a nie ignorować problem, bo koniec końców można stanąć na środku trasy. Masz prawo być dumna ze swojej borderki i z tego, że tylu rzeczy dzięki niej się nauczyłaś. Uprzedzenia zostawmy innym, to oni na tym tracą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bez przesady chyba trochę rozumu ma :) Najważniejsze to cieszyć się, żę robi ogromne kroki ku doskonałości.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś tam szczątki rozumu czasami można znaleźć :)

      Usuń
  9. Fajnie, że Arka się zmieniła :)
    Bardzo podobają mi się zdjęcia a najbardziej to ostatnie :)
    Pozdrawiam i zapraszam do nas..nowy post !
    LILI&KASIA

    OdpowiedzUsuń