"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 5 lutego 2012

Grunt to rodzinka

Wielu ludzi zwraca szczególną uwagę na rodzinę, korzenie i pochodzenia. Tak jesteśmy wychowani, takie mamy zwyczaje. Choćby były jakieś kłótnie, nieporozumienia, to jednak człowiek zawsze tęskni za domem, wspomina stare, dobre chwile u mamy na niedzielnym obiedzie.
Gdy kupuje się zwierzę rasowe, z rodowodem, zwraca się uwagę na pochodzenie, cechy dziedziczne i przekazywane w danych liniach. A przeważnie tak powinno być, wybór powinien być świadomy.

Jednym z elementów w Obedience jest tzw. Socjalizacja, gdy przewodnik podchodzi do sędziego i sekretarza, wita się i przedstawia (z psem u boku), a sędzia lub inna odpowiednia osoba obchodzi zespół, obserwuje psa i dotyka psa, głaszcze go po głowie. Chciałam trochę poćwiczyć tego dziecinnego dla niektórych elementu, bo choć ze stanem psychiki Arki jest o niebo lepiej, nadal mam wątpliwości. Zresztą, nad wszystkim trzeba pracować :)
Chciałam na początku poćwiczyć w domu, wśród znanych psu osób, by najpierw utrwalić komendę, a potem dodawać "straszniejsze" rzeczy. Stąd prośba do rodziny o podejście i uciśnięcie dłoni. Niby nic wielkiego, prawda? A jednak takim się stało. Nigdy nie sądziłam, że dożyję dnia, gdy członek rodziny nie chce uścisnąć mi dłoni. I ćwiczenie poszło w cholerę.

Dobrze, że pies nie robi człowiekowi takich numerów. Choć zrobiłam jej przykrość, bo zmyłam z niej zapach "perfum" pochodzenia organicznego, a jeszcze potem wyczesałam, wciąż pozostała miziasta i kochana. A miziastość pojawiła się po sterylce - zdecydowanie pies częściej szuka z nami kontaktu, chętniej przychodzi na głaskanie. Teraz po kąpieli ma chociaż miększe futro, aż miło się wtulić :) Doceniam zalety samców Borderów, gdzie futra jest więcej.
Jeżyk zmęczony po wycieraniu się o wszystko w domu
Czasami bardzo przypomina mi swoją matkę. Jest prawie jej kopią z wyglądu (oczywiście jest piękniejsza :D), z charakteru jednak się różnią, matka była zdecydowanie stateczniejsza. Być może to kwestia genetyki, być może przypadku. Jedna z moich byłych trenerek, hodowca ISDSów, podzieliła się ze mną historią, gdy jeden z jej szczeniaków bał się wyjść z kojca porodowego. Taki pies jak Arka mógł trafić się wszędzie. Pewnie gdybym wzięła wtedy inne szczenie z miotu, wszystko potoczyłoby się inaczej.
Wielu rzeczy w genetyce nie da się przewidzieć. Są pewne badania na choroby, dają one ogromne możliwości poznania tego, co "siedzi" w psie. Dzięki nim wiemy, że pies nie zachoruje na TNS, CEA itd. Darzę ogromnym szacunkiem hodowców, którzy zwracają uwagę na choroby genetyczne i starają się badać psy i odpowiednio dobierać pary hodowlane.
Niestety nie wszystko da się przewidzieć, chociażby dysplazji. Choroba straszna o tyle, że dwoje zdrowych psów może dać chore szczenięta. Być może kiedyś uda się odnaleźć gen odpowiedzialny za tę chorobę.
Z charakterem i predyspozycjami jest jeszcze gorzej. Nigdy do końca nie wiadomo, co się urodzi, nawet po bardzo dominującym psie i stabilnej suce może wyjść taka Arka, kłębek nerwów od pierwszej fazy strachu. Dlatego uważam, że wybór szczeniaka musi być odpowiedzialny, każdy maluch musi być odpowiednio dobierany do przyszłych domów. Nie według kolorów czy umaszczenia, jak było w naszym przypadku - piszę to oficjalnie i biję się w pierś, że byłam tak głupia, by wybierać psa według takiego warunku - ale według charakteru i predyspozycji. Zwłaszcza, gdy planuje się z psem coś więcej niż tylko siedzenie na kanapie, bo wtedy kolorek może być najważniejszy :) Tak samo jak ludzi troszczących się o zdrowe psy, szanuję hodowców poświęcających czas na świetną socjalizację i obserwację charakterków szczeniąt.
Nikt nie może zagwarantować, co się urodzi. Nikt nie jest Bogiem lub jasnowidzem, by wiedzieć, czy szczenie będzie zdrowe do końca, czy będzie miało dobry charakter. Nigdy nie uwierzę hodowcy, który będzie mi wmawiał, że szczenię od niego jest idealne do wystaw/sportu/pracy/wszystkiego, że nigdy na nic nie zachoruje, a jego charakter jest identyczny z resztą szczeniąt. W takie bajki już nie uwierzę.

 Grunt to rodzinka, grunt to wiedzieć, czyimi jesteśmy potomkami. Rodowody dają nam możliwość prześledzenia rodzinnego drzewa genealogicznego. Choć rodowód może mieć różną formę, nie tylko tą oficjalną, z pieczątką ZK/FCI.

 Na koniec, trochę bardziej optymistycznie, pozdrawiam wszystkich psiarzy marznących na spacerach. Parówki zamarzają w locie do psiego pyska :)

13 komentarzy:

  1. Hej :)

    Masz rację, gunt to rodzinka. Neska jest z pseudo i chociaż nie choruje, to fajnie byłoby znać jej drzewo genealogiczne.

    A co do nieufności - mam tak samo z moim drugim psem. Ale krok po kroczki idzie coraz lepiej. Dzisiaj bardzo zdziwił się, kiedy na wybiegu Golden zaczął się ... tarzać ! A potem pomimo lęku do ludzi obwąchał właścicielkę Goldena. I tak za małe czyny jest się z psa dumnym <3

    Pozdrawiamy, Wiki & Neska & Max

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodowód od tego jest, by znać drzewo genealogiczne. A że daje dodatkowe możliwości, to tylko miły dodatek.
      Gratuluję postępów, oby tak dalej :)

      Usuń
  2. Ja również pozdrawiam :)

    Post jak najbardziej prawdziwy. Ja również szanuję i podziwiam hodowców którzy naprawdę przejmują się tym co robią, i wkładają w to całe serce. A jeszcze bardziej podziwiam tych, którym jednak "nie wyszło", że jest podejrzenie o chorobie pieska i oficjalnie mówią o tym nie tylko zainteresowanemu, ale dzielą się tym publicznie, na forach.

    Życzę powodzenia w obi, nie poddawajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Również pozdrawiam. :)

    Problemy zdrowotne są najgorszymi, gdyż występują nawet po zdrowych rodzicach. Sama coś o tym wiem. Fudzi, odkąd pamiętam ma problemy z żołądkiem, mimo iż zarówno rodzice, jak i reszta miotu byli zupełnie zdrowi.

    A co do Arki i obi, to życzę powodzenia. Wy widzę macie problem ze stresem, lękliwością. My zaś z koncentracją. :)
    Może spróbuj przekonać sunię, że obcy są mili. Weź kilka znajomych, których Arka nie zna, bądź rzadko widuje i niech podejdą do Ciebie, przywitają się, a potem dadzą Arce smakołyka, pobawią się ulubioną zabawką. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad psychika Arki pracuje od dwóch lat, zdaję się na trenerów. Za rady dziękuję, radzimy sobie.

      Usuń
  4. Czytając niektóre Twoje wpisy niekiedy odnoszę wrażenie, że żałujesz swojego wyboru, że wolałabyś trafić lepiej. Pies jest, jaki jest i na pewno go kochasz, starasz się odpowiednio go ukierunkować. To widać, jednak pojawiają się momenty takie, jak w tej chwili, gdy widzę, że nie możesz przeboleć stanu swojej wiedzy sprzed zakupu Arki (" biję się w pierś, że byłam tak głupia"). Wg mnie taki stosunek może tylko zaszkodzić Waszym relacjom. Czasu się nie cofnie, trzeba zaakceptować obecny stan rzeczy i pracować nad tym, co da się naprawić. A można bardzo wiele. Miej też na uwadze, że ideałów nie ma, są wady, których się do końca nie wyeliminuje. Trzeba wiedzieć, gdzie są granice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że czasami żałuję trochę tej decyzji. Ale nie tylko dlatego, że trafił mi się psycholek - bo to mogło zdarzyć się w każdym miocie. Głównie żałuję, że dałam się tak oszukać i że tak mało wiedziałam. Jestem świadoma, że czasu się nie cofnie, cieszę się, że teraz moja wiedza jest choć trochę większa. Psa kocham i nie poddaje się, od pierwszych chwil razem staramy się coś poradzić na problemy. Nikomu nie życzę tego, przez co przechodziłam, wiadomo, że chciało by się trafić "lepiej", na mniej kłopotliwego psa. Nie zmienia to faktu, że Arka jest po prostu Arką, nic jej ie zastąpi :)

      Usuń
  5. Też zgadzam się z tym, że rodowód to bardzo ważna sprawa. Wiele nam pokazuje, ale jak widać nie wszystko. Psy idealne nie istnieją, u jednych jest więcej problemów, u innych mniej - ale takie jest właśnie życie - w przyrodzie musi być równowaga. Justyna, Tobie bardzo kibicuję, bo widzę jak zależy Ci na Arce i jej psychice i ile jesteś w stanie dla niej poświęcić, to jest piękne ! Wiele jeszcze zrobicie - na pewno. Bo jak widać ciągle się wszystko poprawia ;)
    Pozdr A& Ri !

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przydatny post.Masz racje że grunt to rodzina!Bardzo podoba mi sie twój blo i rodzaj pisania...zamierzam obserwować twojego bloga i zapraszam do mojego !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też się zgadzam np . taki owczarek niby wygląda jak on , ale przecież taka jego pra pra pra babcia mogła być kundlem i to już wtedy nie jest owczarek tylko kundel i dlatego bardziej popieram psy rasowe , ale częściej ludzie kupują psy u pseudo hodowcy i właśnie przez to coraz więcej psów trafia to schroniska.Ja sama bym wolała albo psa rasowego albo z schroniska.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczna sunia ;** super post ;D dodałam twojego bloga do obserwowanych, mogłabyś obserwować mojego bloga ?
    http://my-dog-spajki.blogspot.com/
    miło będzie gdy zostawisz komentarz.
    z góry dziękuję i przepraszam jeśli nie lubisz takich komentarzy.
    PS. Dopiero zaczynam ;p
    PS.2 mogłabyś informować mnie o NN ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie znam rodziców moich psów. Sonia pochodzi ze schroniska, a Skwarka przygarnęłam od mojej cioci. Oba to kundelki czystej rasy :).

    OdpowiedzUsuń