"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 11 grudnia 2011

Potworze czarnołapy!

Małe Zło otrzymało nową ksywkę (straciłam rachubę która to już...) z powodu pięknego odcienia czerni obecnej na jej łapach po paru wypadach na długie spacery i treningi po obfitych deszczach. Aż miło popatrzeć potem na te góry piachu i ziemi pozostawione gdzie nie-gdzie na podłodze. Dla co bardziej pedantycznych ludzie nie będę umieszczać zdjęć ze stanu prosto z dworu.
Łapka
Niezależnie jak bardzo ja zabijam się w błocie biegnąc z psem po torze i tak mała stara się dać z siebie wszystko. Coraz lepiej nam się współpracuje i pomijając pewne incydenty (tak, w tym tygodniu Arka również pokazała na co ją stać...), dobrze zachowuje się na torze.
Niestety agility dla większości psów jest bardzo pobudzające. Może dzięki temu otworzyć bardziej nieśmiałe zwierzaki, pomóc im nawiązać dobre stosunki z przewodnikiem, ale czasami wzmacnia tylko złe zachowania i nawyki. Każde przykre wydarzenie na torze bardzo mnie dołuje, wiem, że wina leży też po mojej winie. I nie mówię tu o błędach podczas biegu sekwencji.
Mam wiele wątpliwości, czy ciągnąć agi, czy nie biegać dla biegania, a zrezygnować z udziału w zawodach... Kłębią mi się te myśli po głowie i nie mogę ich jakoś ułożyć.

Żeś mnie wymęczyła...
Widzę i jest mi mówione (głównie przez Asię i Agę :) ) jak ogromne postępy zrobiła Arka. Przez te dwa lata na prawdę dużo wypracowałyśmy, teraz też w ciągu miesiąca zmiana jest znaczna. Pies zaczyna myśleć, widzi gdzie są granice, wie gdzie może się zwrócić, jeżeli czuje się niepewnie. Zdarzają się jeszcze kłapnięcia zębami, ale znikają, staram się jak mogę im zapobiegać. Dzisiejsze spotkanie z Myszą pokazało jak bardzo Małe Zło potrzebuje jako kompana psa o bardzo silnym i dominującym charakterze, by mieć spokój i po prostu podporządkować się. Nie wygląda wtedy na stłamszoną, jest najszczęśliwszym psem na świecie, z ogonem jak chorągiewka i roześmianym pyskiem. Moja pewność siebie nie jest jeszcze dla niej wystarczająca.
W grupie psów nie wygląda już na tak szczęśliwą, ale również jest w stanie wytrzymać.
Tu mała dygresja na temat ras spotkanych na dzisiejszym spacerze - miałyśmy przyjemność poznać OGROMNEGO Labradora, tak dużego, że aż musiałam upewnić się u właściciela co do rasy. Na szczęście jego flegmatyczność bardzo nam pomogła, choć nadal zastanawiam się, jak można wyhodować coś tak dużego? Drugi labek był już niej fajny, strasznie dominujący samiec, całkowicie nie wychowany, lecący na oślep gdzie chciał, po kim chciał, po prostu tragedia. A właścicielka dopiero na skargi postanawiała złapać go za obroże i odciągnąć, by za chwilę znowu puścić. Ludzie, myślcie trochę!
Zabawne było, gdy na widok 4-5 Border Collie pewna para zapytała co to za rasa. Na naszą odpowiedź zaczęli podziwiać piękne oczy dwóch psów z naszej małej grupki, porównując je do uroczych huskowych. Na mój komentarz, że raczej powinny mieć brązowe, zgodnie ze wzorcem, odpowiedzieli, że przecież każdego psa trzeba kochać O.o  Czyżbym poznała nowego pseudohodowcę szukającego słiitaśnego pieska z niebieskimi oczami, na którym da się zarobić?

A co z obi? Obi się robi, dalej dziergam z Małą co tam się da. Mamy super fajny koziołek, plastikowy, widoczny, ze sznureczkiem, och i ach! Trzeba jeszcze tylko dorobić dziurki po bokach i przepleść sznureczki.
Nasz zajefajny koziołek

Mogę już go wziąć, mogę, mogę?
Niestety zdjęć z treningów na razie nie będzie, bo trochę nie ma co focić.
Podczas ćwiczenia w domu wychodzi na wierzch błąd jaki popełniłam - rzadko używałam klikera, zdając się na inne metody. Teraz za to mam nierozklikanego psa, któremu trudniej myśli się nad nową komendą/sztuczką. Ubolewam nad tym i choć zawsze wierzyłam, że kliker nie jest tak niezbędny, teraz zmieniam zdanie.

Border to inteligentne stworzonko, dlatego mam nadzieję, że uda nam się szybko zniwelować wszystkie problemy. Uczy się też szybko codziennych spraw. Na przykład tego, że ludzie mają specyficzne zwyczaje i konkretne zachowania oznaczają wyjście na spacer/trening/do ogródka a konkretne oznaczają zostanie w domu. Ciekawiej, gdy powiedziałam do psa "Nie idź daleko, zaraz dam ci kostkę" a pies już był przy lodówce, patrząc na jej górę, gdzie była miska z rzeczonymi kostkami. Za inteligentny ten piecho :)
Tylko wróć szybko...

9 komentarzy:

  1. Ciesz się, że Arka ma po spacerze tylko łapy brudne, mój pies ostatnio stwierdził, że skoro grudzień, to trzeba się wykąpać... I przy okazji skoczyć na pańcię skoro proponuje piłkę, bo przecież ona też może być mokra
    Ja za labradorami ogólnie nie przepadam, ostatnio jadę na rowerze z rudą, a tu mnie napada takie wielkie psisko, staje na środku ulicy, mój pies mi się zaplątał w smycz, a auto za nami stoi bo labek postanowił stanąć na ulicy...
    Koziołek bardzo stylowy ;) Klikacie sobie trzymanie go w pysku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama również coraz mniej je lubię, choć ich obecny stan jest sprawką hodowców i nieodpowiedzialnych właścicieli. Same psy, odpowiednio wychowane, na pewno byłyby wspaniałe.
    Właśnie będę musiała to jej wyklikać, bo choć zaciech na widok koziołka był wielki, już w statycznej wersji nie był taki fajny -.-

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem labradory nie są zbyt inteligentne wszystkie które znałam pouciekały właścicielom przypadek ? moim zdaniem nie . Twoja Arka tylko łapy , a moja Lana ostatnio gdy sobie biegała luzem postanowiła wytarzać się w brudnej kałuży
    , a potem wytrzeć o panią . Tak to sobie pogrywa .
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja na szczęście nie brudzi ;)
    Śliczne zdjęcie Arka cudowna...a o pseudohodowcach to mi nawet nie mów...jedna osoba do mnie ostatnio :"co za ładny ratlerek" , a ja mówie to nie ratlerek tylko pinczer , a ona "ale tak sie mówi na te psy...miała już szczeniaki " , a ja mówie ,że nie i że jest wysterylizowana , a ona "taka ładna sunia i wysterylizowana...co ty najlepszego zrobiłaś !!!"

    Tak sie śmiała z tego ,ze szok :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Na szczęście już niedługo pseudohodowcy będą nielegalni :D
    Mam tylko nadzieję, że na listę dozwolonych organizacji trafią wszystkie wartościowe i nikt nie zapomni o ISDSach...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj zazdroszczę ci, że Arka wnosi błot tylko z łap. Mój boi się chodzić po kałużach ale jak już deszcz pada i będzie mokry lub lekko wilgny to uważa, że trzeba się wybrudzić do końca wbiegając w głębokie błotne kałuże a potem potarzać się w piachu ; C Fajne zdjątka :D POzdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszcze ci Borderka <3
    Nie przejmuj się ludźmi .. Nie znają się na rasach , to niech siedza cicho !
    "Kazdego psa trzeba kochać" - no taa.. bardzo ciekawe czy oni kochają każdego psa ! ;/

    Super zabawka :)
    i zdjęcia :)
    Widzę , że Arka ma swoje miejsce na schodku , pod grzejnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. maŃka - niestety Arka również wnosi błoto z innych części ciała, zwłaszcza podwozia :) Na zwykle białych łapach widać jednak najbardziej stopień jej zabrudzenia. Na szczęście lekki deszczyk jej nie straszny, choć przy ulewach już mniej chętnie wychodzi na zewnątrz :)

    JulitaA - czego mi zazdrościsz? Przecież masz przepiękną suczkę w typie Berneńczyka!

    Zabawka jest bardzo szpanerska i już zazdroszczą mi w klubie z powodu pewnych jej cech :) To koziołek, który służy do oficjalnego, sportowego aportu podczas treningów i zawodów Obedience i IPO. Choć w dalszym ciągu jest to zabawka :)
    A piecho zostaje w tym miejscu, gdy odprowadza mnie smętnym wzrokiem do drzwi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale genialny pies!
    Pozdrów go odemnie!

    OdpowiedzUsuń