"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 13 listopada 2011

Zmiany. Czy na lepsze?

Trochę zmian. Ale nie dużo. Trochę chaotycznie i nieskładnie, ale gorąca głowa ledwo co wróciła z zimnego dworu, co owocuje marnymi pomysłami.
Najważniejsza, to taka, że jestem w stanie głębokiego obrażenia i pokłócenia z moim kochanym tatusiem. Czemu? Powód był pod koniec zeszłej notki. Zaowocowało to izolacją mnie i Arki od całej rodziny, uczę teraz psa zostawania samej w klatce na czas moich nieobecności - wcześniej nie było nam to potrzebne. Idzie marnie, ale mam nadzieję, ze uda mi się przekonać ją, że tak jest lepiej. Już nie chcę od ojca żadnej pomocy w prowadzeniu psa. Co ciekawe, nagle obruszył się, czemu to nie daję im psa na spacer do lasu...


niosek

Nadal bawimy się jak dawniej, choć sądzę, że odczuła atmosferę w domu... Nie wiem, czy na pocieszenie czy przez przypadek,przyniosła mi kwiatek, który koniecznie musiała zaaportować, więc musiał i być rzucony. Już trawa i liście nie wystarczą, teraz kwiatkami się bawić będziemy...

Kwiatek, jaki przyniosła mi Arosława w pysku jako aport.


Z innych nowości - wreszcie zmieniłam klub obi. Czy na lepszy? Z na pewno lepszą atmosferą i z większą profesjonalnością. Dodatkowo już od dzisiaj zaczęłyśmy intensywnie działać nad psychiką Arosławy, mamy plan, którego będziemy się trzymać. Niestety z naszej długiej rozmowy wynikło, że przypadłości psiaka prawdopodobnie są genetyczne, a co za tym idzie trudniej będzie je zmienić. Są jednak ogromne nadzieje, bo pies jeszcze młody, ma dużo dobrych cech, chętnie przestawia się na pracę. Trochę też już z nią wypracowałam.

Zastanawia mnie tylko, czy wyłącznie Arka odziedziczyła takie "fajne" geny, czy reszta miotu również ma problemy. Jedyny brat Małej Czarnej już dorobił się potomstwa, dwie  spośród jej sióstr również poszły do hodowli.

Tak to już jest, że u Borderów to ze świecą szukać psów o dobrym, stabilnym charakterze, dodatkowo niezniszczonych przez właścicieli. Przykre, ale prawdziwe. Patrząc też teraz na ilość miotów urodzonych tylko w tym roku, sądzę, ze odsetek psów tylko o ładnym umaszczeniu, ale z pustką lub jajecznicą w głowie zdecydowanie wzrósł i wzrośnie. Gdyby chciało się kupić dobrego psa do sportów na wyższym poziomie (nie jakieś podwórkowe agility złożone z kija do szczotki i kartonu, ale poziom trójek), trzeba by się albo porządnie najeździć, albo namęczyć szukając.
Szanuję ludzi, którzy pasjonują się wystawami, dążą do perfekcji, ale zachowują przy tym zdrowy rozsądek, patrząc także na charakter psów. Jak na razie znalazłam tylko jedną suczkę posiadającą tytuł Interchampiona, która podoba mi się wizualnie i charakterologicznie - ma też championat agility i inne osiągnięcia sportowe. Jednak takie rzeczy tylko w Czechach.

Z Arką musimy trochę się wyciszyć,  balansować na granicy strachu, by iść dalej, ale nie wpadać w panikę. Zamiast strachu i ataku, ma być praca, zamiast niepewności, oparcie we mnie. Z dzisiejszych ćwiczeń wychodzi, że to, co dotychczas robiłam w dużej mierze było jak najbardziej prawidłowe, pare drobnych spraw trzeba będzie zmienić. Teraz poznałam szczegóły działania niektórych systemów. Widzę, że z wiedzą naszej nowej trenerki daleko zajdziemy, mam nadzieję, że będzie w stanie pomóc nam wykonać cały plan ułożony dzisiaj. Padł nawet pomysł, że stabilnie psychiczny nowy pies w domu mógłby bardzo jej pomóc. Ale to na razie odpada z powodu rodzinnej kłótni i innych moich niepewności.

Zmienić charakter można do pewnego stopnia, nawet człowiek zmieniając się, nadal w głębi siebie pozostaje sobą. Wiem, że Arka nigdy nie będzie całkowicie inna, nigdy nie będzie mieć psychiki ze stali, co nie zmienia faktu, że kocham ją niesłychanie, jest moim małym skarbem. Pomijając to, co słyszę na co dzień od bliskich, oskarżenia o to, że obecny pies mi się znudził i nic z nim nie robię (nawet do tego dochodzi...), nadal mam pełno zapału, by z nią ćwiczyć. Nawet jak z nią się do końca nie uda, będę miała ogromny bagaż doświadczeń dla przyszłego psiaka.

Post zmieniony 14.11.2011 o 11:50

18 komentarzy:

  1. A właśnie,dlaczego zmieniłyście klub obedience?

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pościk :) Ładne zdjęcia i powodzenia w nauczeniu Arki zostawania w klatce :)
    Zapraszamy do nas!! (Mamy was w polecanych)
    __________________________________
    www.labradorciaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chewy - nic się nie ruszało z naszą nauką, więcej sama w ostatnich dwóch tygodniach wypracowałam w domu. Potrzebowałam czegoś innego. Mieli też dosyć marne godziny zajęć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia we wszystkim, w czym powodzenie jest Wam potrzebne ;-) . Trzymam za Was kciuki, masz ogromny zapał i za to Ci chwała! Tak z ciekawości, gdzie teraz ćwiczycie? Może być jakoś prywatnie, na meila, jeśli nie chcesz w komentarzach. Albo w ogóle, zrozumiem :-) . Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnes - Dziękuję ci bardzo! Każde kciuki, dobre fluidy czy zwykłe miłe słowa bardzo dużo dla mnie znaczą.
    Nasze nowe miejsce to nie tajemnica - będziemy ćwiczyć w Dog-line, u Agnieszki Żabińskiej. Taka jakby kontynuacja metod pani Agnieszki Boczuli :) Dzisiaj spotkałam się z jedną, mijając drugą :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post... ;d
    No i trzymamy za was kciuki . ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymamy bardzo mocno za Was kciuki !!!
    Mokre całusy od Ri :)
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  8. Super post..;]]
    Trzymamy za was kciuki ;]
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Serdecznie gratuluję wyboru klubu obi! ;-) Podejrzewam, że będzie bardzo zadowolone ;-) Wytrwałości raz jeszcze i... Relacjonuj co i jak tam na treningach!
    Pozdrawiamy
    Aga i Szop

    OdpowiedzUsuń
  10. Przykro mi z powodu rodziny.... Przecież tak dużo robisz dla Arki, pracujesz z nią, starasz się jak najlepiej. To dobrze, że zmieniliście klub skoro jest lepszy:)
    Ja tam wam życzę samych sukcesów:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Za wszystkie życzenia nie dziękuję :) Dobre fluidy przyjmę jednak w każdej ilości, nawet bardzo hurtowej.

    Agnes - nie mogłam wybrać innego, w końcu to jeden z dwóch słusznych w Warszawie ;)
    Zważywszy, że było to nasze drugie spotkanie, pierwsze bardziej towarzyskie, to jestem już bardzo zadowolona. Zobaczymy jak to się rozwinie.
    Jak coś będzie do opisywania, na pewno znajdzie się to w cotygodniowej notce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja wierzę ,że uda wam się osiągnąć zamierzony cel w wszystkim co zaplanowałaś :) i życzę powodzenia...
    taaa dobrze rozumiem "wtrącanie" się rodziców jeśli chodzi o psa... Setusa mam od kwietnia ajuż było kilka sprzeczek
    pozdrawiam ":>

    OdpowiedzUsuń
  13. Matko jakie urocze z tym kwiatkiem ... !
    Powodzenia z rodzinką i nowym klubem obi !
    Kaluu i Zara

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam sie z toba w 100% co do hodowli jako takiej...Jak na moje to gdyby ktos chcial kupic naprawde dobrego bc ze swietna psychika i zdrowiem to na chwile obecna musialby chyba szukac az w Kanadzie :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczny nosek:DI zgadzam się z tobą.Coraz więcej ludzi zakłada hodowle psów, w dosyć młodym wieku.
    Pozdrawiamy Sani i Pusia:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Super post ,trzymam kciuki.
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas
    http://male-serduszko.blogspot.com/(nowy post).

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam nadzieje ,że będzie wam szło jak najlepiej i w końcu dojdziesz do tego czego szukasz :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny blog :)
    Śliczny Twój piesek Arka :)
    Czekamy na new post :]

    Oraz zapraszamy do Nas :
    psiaczkowobokserkowo.blogspot.com

    I czekamy na komentarzyki :)

    PS. Trzymamy kciuki z Maksiem :] Mamy nadzieję, że dojdziecie do tego celu :D

    OdpowiedzUsuń