"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 23 października 2011

Dzień dobry, zakupocholiczka jestem!

U siebie zauważyłam nieciekawą przypadłość powodującą opróżnienie portfela za każdym zbliżeniem się do sklepu zoologicznego. Lubię kupować nowe rzeczy, a jeżeli jeszcze są to nowe artykuły dla mojego zwierza, to aż nie mogę się powstrzymać. Tak też wyprawa po kaganiec zakończyła się dodatkowo nową super piłką (nieźle się odbija, a kolorek dobry na zimę :) ) i smaczkami.
 Jeszcze o ile smaczki okazały się całkiem dobre, piłka też zainteresowała psa (nawet bardzo :) ) o tyle kaganiec jest Jednym Wielkim Złem. No i okazał się za duży. Kupienie temu psu namordnika pasującego do pyska graniczy z niemożliwością... Ale czego się spodziewać po mordce bordero-szelciaka?

Widzę, że nie rozwijamy się ostatnio. Z powodu moich dodatkowych kursów musiałam zrezygnować na 3 weekendy z treningów (dzisiaj jest jeden z tych dni bez biegania). Czy będę mądrzejsza, nie wiem, na pewno będę bardziej wymęczona, ale 300zł za jedną nieobecność skutecznie trzyma mnie na zajęciach. A co pies na to? Zaczął codziennie witać mnie w sposób, który przyprawia rodzinę o zazdrość a mnie o wątpliwości. Niezliczone piski, skoki, kręcenie się w kółko, "udawanie zajączka" martwią mnie, bo nie chcę, by potem przerodziło się to w coś gorszego. Dlatego postanowiłam być zimną jak lód i witać się z psem dopiero po ochłonięciu. Mam nadzieję, że to pomoże.
Ponieważ nie było nas na treningach, trochę dziergamy w domu. Technika skoku nadal jest pod obserwacją, ale jestem zadowolona z efektów. Mam nadzieję, że ten mały czarno-biały łepek zapamięta sobie, że tak się skacze o wiele lepiej. Dodatkowo uczymy się wysyłania z obieganiem słupka. Fajna rzecz, pies szczęśliwy, piłkę dostaje, tylko trawy coraz mniej wokół...
Ale, że co? Ja mam to obiec?
A tak się zastanawiałam, czy by nie usunąć tego słupka, bo mi przeszkadzał w koncepcji ogródka, a tu nagle się przydał :)
Cierpię, gdy kolejne godziny muszę spędzać poza domem, zamiast hasać sobie po parku lub polach z Małą. Odliczam już dni, gdy będę miała choć trochę więcej wolnego czasu...

16 komentarzy:

  1. Każdy ma coraz mniej czasu dla swoich pupili przez ciągle nakładające się obowiązki i nieźle naciągnięty plan dnia. Ja tak jak ty mam, że po jedna rzecz idę a nazbiera się mega dużo...Ostatnio miałam kupić tylko obrożę dla psa a doszły smaczki (identyczne ja masz ty ;] ) i zabawka.. Szkoda, że mój portfel nie mnoży pieniędzy...Chyba musi miec taka opcje, ze może mi sfinansować to, po co przyszłam i nic wicej bo już ma chyba obsesję. Liczę jednak, ze uda ci się znaleźć trochę czasu dla Arki..
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie że Arka ucieszyła się z piłeczk i smakołyczków. (: Mamy nadzieję że już zaczniecie spdzać razem więcej czasu... "*
    Pozdrawiamy, Klaudia&Kubuś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zofia Mrzewinska ostatnio na swoim blogu pisala o powitaniu jakim obdarza nas pies, gdy przychodzimy do domu - zofia-mrzewinska.blog.onet.pl/A-my-sie-witamy,2,ID438103098,n . Sama jestem od dawna na 'nie' jesli chodzi o powitanie w ten sposob, bo to swietna metoda aby w pewien sposob pogorszyc swoja wiez z psem. Czy nie lepiej byloby z Arka pocwiczyc nad samokontrola, zabawa 'cos za siad'?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak samo mam mało wolnego czasu :(
    Ja tak jak Ty mam manie kupowania coś nowego dla psiaka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Akai - Dzięki za link, zgadzam się z tym, co napisała. Miałam zamiar od dzisiaj ją ignorować, ale teraz widzę bezsens tego działania. Witanie się ze mną nie jest dla mnie bardzo uciążliwe, po prostu boję się, żeby nic z tego nie wynikło gorszego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post.Ja też mam bardzo mało czasu dla Pusi.Ale jakoś żyjemy.;D
    Pozdro.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, ten komentarz pisalam ja, czyli osoba ktora sama ma psa ktory czasem z radosci w podskokach dziabnie ja w twarz :) Ale mi to nie przeszkadza, natomiast reszcie rodziny tak - i jest nauczona, ze z nimi wita sie na siedzaca, a ze mna jak tylko chce.
    Tez mam tak, ze jak wejde do zoologika po zwirek do kotow to najchetniej wykupilabym milion innych rzeczy, ale nigdy nie mam przy sobie kasy za wiele wiec nici z tego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, ja muszę bardzo uważać, kiedyś miałam pare zoologicznych po drodze do szkoły. Obecnie jest lepiej, bo nie natykam się na nie, poza tym powtarzam sobie, że jak będzie mniej smaczków, to więcej kasy na papu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Doskonale Cię rozumiem, bo u mnie w LO są niesamowicie wymagający nauczyciele, więc czas spędzony z psem ogranicza się do 15min. dziennie treningu frisbee, 3 obowiązków spacerów odwalonych niestety byle jak i czesania w co drugą sobotę, przez co znów nas strzyżenie na wiosnę nie ominie...
    Ale zawsze przychodzi chwila wytchnienia, weekend, ferie, wakacje... Odliczamy razem z Wami;*

    OdpowiedzUsuń
  10. No cóż, ja co prawda do zoologicznego rzadko jeżdżę, aczkolwiek jak już tam jestem, to potrafię chodzić, oglądać, wybierać w nieskończoność ;)
    Spaniel też wariuje przy powitaniu, u nas sprawdza się metoda, że albo każę jej usiąść, albo nie wchodzę dopóki się nie uspokoi.
    Ja jestem chora, więc też nie mam jak wyjść z psem na porządny spacer, treningu nie miałyśmy od bodaj 2 tygodni... Ale u nas ma to raczej skutek pozytywny, dzisiaj zrobiłam w domu sesję pt. "co umie spaniel" - dawno u niej takiej radości z ćwiczeń nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O widzę, że mamy tę samą wadę. Ja też uwielbiam zakupy! Na razie w normalnych sklepach, ale myślę, że jak już dostanę tego swojego wymarzonego psa to tak jak u Ciebie przerodzi się to w zakupocholizm związany ze sklepem zoologicznym. Uwielbiam sprawiać innym radość, a zwłaszcza kiedy to są zwierzaki. ;) Bardzo ciekawy post. Śliczne to zdjęcie Arki. Piłka też mi się bardzo podoba. Rzeczywiście dobra na zimę. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zapraszam na swojego bloga. :) Veinte.
    http://wwwjaiomnieblogspotcom.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Heh, Ja też ostatnio dużo zakupiłam. Bo Rufus ma urodziny jutro :)
    Ale, na co dzień mam tak samo - idę po karmę, wracam z karmą, pasztetami , nową piłeczką i smakołykami ^.^

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze się wybiegacie, nie ma co. Moje amstaffiaste też ostatnio ma braki w ruchu, a nie potrzebuje go wcale mniej, niż taki border. ^-^
    Pozdrawiamy i życzymy szybkiego powrotu do treningów.

    OdpowiedzUsuń
  14. uf nie tylko ja mam ten problem... szłam raz do empiku i po drodze zatrzymałam się w zoologicznym po jakieś smaczki. Po wyjściu nie miałam już po co iść po książkę ;> .
    Też nie mogę się doczekać aż znowu pójdziemy sobie gdzieś trochę dłużej pobiegać, bo chwilowo od kilku dni leżę chora ; /
    pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam to uczucie teraz po chorobie jak wyszłam pierwszy raz na dwór to mało się nie posikała jak mnie zobaczyła ale cóż nie mam czasu by ją wyprowadzić i dopiero jutro jak będę miała czas to może.

    OdpowiedzUsuń