"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 4 września 2011

Finały DCDC 2011

Niestety nie będzie tu żadnych rzucających na kolana zdjęć, ani filmików w slow-motion Borderów łapiących obślinione frisbee. W tym roku nie udało mi się przybyć na finały, choć mam na teren zawodów 15 minut drogi... A wszystko przez straszne zapalenie oskrzeli z podejrzeniem czegoś gorszego. Tak to jest, jak się biega zimnymi rankami lub z mokrą głową z psem, szlifując jakieś elementy. Można powiedzieć, że aktywność z Arką połączona z moim blondynizmem mnie dobiła :)

Niemniej, pozostało mi czatować na zdjęcia zrobione przez znajomych i forumowiczów. Nie poddając się, poszukałam jakiegoś sposobu na lepszą relację niż tą z parudniowym opóźnieniem i tak trafiłam na livestream zorganizowany przez Latające Psy :) Jakość prawie, że idealna ( :) ), a rozmowy z forumowiczami i znajomymi na dołączonym czacie były bezcenne. Nawet można było porozmawiać z ludźmi z całego świata, oglądającymi z nami chociażby z Czech lub Węgier.

Choć gorączka, duszności i kaszel średnio pomagały w delektowaniu się występami, było na co popatrzeć, od zawsze świetnego Wiesława z Leksusem, przez Martę z Szyszką po Martę i Zecię. Każdy pokazał coś niesamowitego, każdy czymś różnił się w sposobie prowadzenia psa, rzutu dyskiem, sekwencji figur. Niesamowite było patrzeć na tą współpracę idealnie przeplecioną z zabawą. Niezależnie ile kto zdobył punktów, i tak każdemu należą się gratulacje :)

Arka dzielnie dotrzymywała mi towarzystwa, nauczona, że gdy tylko Pańcia zbliża się do łóżka należy udać się do klatki i spać. Tak też głównie przeleżałyśmy z małymi przerwami na siku i piłeczkowanie w tempie ekspresowym. Szkoda mi tego czasu, który mogłybyśmy przeznaczyć na jakieś elementy agi i obi, które wciąż wymagają poprawy. Tak to Bołdeł przerobił się na pluszaka. Gdy leżała ze mną, budziła się na dźwięk języka Czeskiego, chyba z czymś jej się kojarzy :) Myślałam, że podpatrzy trochę techniki, ale wolała spać i mnie grzać.

Bardzo żałuję, że nie widziałam całej imprezy na żywo, zwłaszcza, że miałam z paroma osobami się spotkać, z paroma poznać. Trudno, zawsze pozostaje przyszły rok, kiedy to mam nadzieję tradycyjnie znów się pojawić w roli widza i kibica. Teraz trzeba się wykurować jak najszybciej, by na zawody i wystawy w przyszłym tygodniu być już całkowicie zdrową!

6 komentarzy:

  1. Zdrówka życzę ;*
    Faajny pościk, trudnoo może za rok ??
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie,może za rok:)
    Też jestem lekko przeziębiona...

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję ,wiem jak to jest.Przez chorobę nie idzie się nigdzie wyrwać .
    Za rok być może będzie okazja. :)
    Dużo zdrowia :)

    A i świetny Arkowy nagłówek ! :D
    Pozdrawiamy .

    OdpowiedzUsuń
  4. Choroba wie kiedy "przyjść" . Współczuje ci :(
    Zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. swietne - rowniez trenuje z moim goldenem aglity :)
    zapraszam do mnie
    www.mojretriever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń