"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

"Przed nami będzie cały świat, gdzie ty, tam pójdę ja."

niedziela, 12 czerwca 2011

Zadziwiające...

...Jak bardzo nadal chce mi się trenować. Przez pewien czas miałam doła i już na serio zastanawiałam się nad naszą przyszłością, jednak po weekendowym egzaminie, który zapewne nie poszedł mi za dobrze, już czas na lepsze nastawienie. Pies sam wyrywa się na trening, piszczy przy wyjściu, że aż boję się, że sąsiedzi TOZ naślą, dodatkowo zaczęła się starać. Dzisiaj poznała koło, poszło jej świetnie, zrozumienie całej zasady tej przeszkody zajęło jej z pół minuty. Bardzo się też cieszę, że pięknie z powrotem się skupia, dzisiaj przebiegłyśmy już cały tor. Widok jej biegnącej ze mną, sam fakt, że mam takiego psa, z którym mogę coś robić jest niesamowity. Tak bardzo chciałabym coś z nią osiągnąć. I tu nie obędzie się bez spostrzeżenia, że to pańcia jest blondynką, nie piesek. Niestety nie ogarnęłam jeszcze własnym ciałem różnych zmian, przez co maluch nie wie gdzie biec. Musimy koniecznie nad tym popracować.

...Że nie odkryłam wcześniej prawdopodobnego uczulenia Arki. Zastanawiam się, czy nie ma alergii na laktozę. Po raz drugi po treningu zwymiotowała mi na wejściu, dokładniej był to trening, na którym dostała dużo sera jako nagródki. Tak ją sobie jeszcze poobserwuję, mam nadzieję, że było to tylko efektem ciążenia złej substancji w żołądku.

...Jak ludzie nie rozumieją niektórych rzeczy. Na przykład tego, czemu chodzę z Arką w kagańcu (ona w nim jest nie ja :) ), gdy jesteśmy w publicznych miejscach. Jak wiem, że będę iść przez zatłoczoną pętlę, obok wielu ludzi z dziećmi lub w miejscu, gdzie ludzie chcą pogłaskać miłego pieska, zwyczajnie zakładam kaganiec. Nam on w niczym nie przeszkadza, innych ludzi informuje, że pies nie powinien być głaskany (no bo kto podejdzie do psa w kagańcu?), ja mam spokój i inni nie obrywają ode mnie i Arki. Więc nie wiem, czemu nasz widok tak niektórych zdziwił.

...Że nie tylko Ark ma takie problemy ze sobą. Do naszego klubu dołączyła Borderka, która również ma problemy z relacjami z innymi psami, jednak mniejsze od Arki. Oczywiście nie obyło się dzisiaj bez małych spięć miedzy sukami. Zauważyłam, że Bordery są na tyle impulsywne a niektóre tak bardzo mają przewrócone w głowach, że prawdopodobieństwo wystąpienia u nich jakiejś przypadłości psychicznej jest o wiele większe niż u innych ras. Potwierdzone obserwacjami na grupie psów.

...Jak mi pies zmalał. Wyszczotkowałam dokładnie podszerstek i byłam zmuszona wykąpać szczura. Niesamowite ile smrodu potrafi przynieść z lasu... Niestety pies nie zbyt zadowolony z kąpieli, znowu mnie nienawidzi, jednak jej miękkie futerko jest niesamowite. Co prawda jest go połowę mniej, ponieważ wszystko wylądowało w wylocie wanny ale przynajmniej ładnie pachnie. Szampon dla szczeniąt + sprej do suchej skór robi swoje. Nawet na treningu zauważono, jak zmalała. Zastanawiam się, czy wypadanie sierści nie zapowiada cieczki - w końcu jakoś niedługo powinna być. Mam nadzieję, że będzie przed lub po naszym wyjeździe.

...Jak wiele nauczyłam się przez ten weekend. Egzamin pokazał mi, jak mało umiałam. Jak bardzo nie należy tuż przed nim się poddawać. Że najważniejsza jest długa, regularna praca nad sobą i swoimi umiejętnościami, by osiągnąć cel. Dlatego postanowiłam nie poddawać się i dalej walczyć z Arką. Co z tego, jeżeli kupię sobie innego psa, mam tego zostawić tak sobie? A jeżeli trafi mi się kolejny problemowy psiak, mam jego też odstawić? To jest przecież moja towarzyszka na najbliższe 10 lat, chcę dla niej jak najlepiej. Swoim poddaniem pokazałabym tylko, że zmiana charakteru jest niemożliwa. A wiem, że jest, sama tego doświadczyłam, gdy w przeciągu 3 lat byłam w stanie całkowicie zmienić swój charakter, na dodatek uwierzyć w swoją nową osobowość. Według mnie, wszystko jest w zasięgu ludzkiej ręki, trzeba tylko to wypracować. Bardzo ważne jest też pozytywne myślenie, bez niego ani rusz. Gdy człowiek  jest pewny swojego celu, bez znaczenia są wszelkie przeszkody, po prostu uda mu się ten cel osiągnąć.

...Jak bardzo Bordery stały się popularne. Jest to przerażające. Z obecną ilością hodowli i miotów rocznie, niedługo będzie tak dużo borderów jak labradorów. A po co? Rozumiem, jest to rasa potrzebna pasterzom, świetna do sportów. Ale ta ilość psów zaczyna być zastanawiająca. Mam nadzieję, że nie potoczy się to źle, będzie jak najwięcej przemyślanych, na prawdę dobrych i dużo wnoszących do rasy kryć i szczeniaki będą znajdować tylko odpowiednie domy.

Uf się rozpisałam...

4 komentarze:

  1. Brawo! :) Przecież treningi, spacery i ogólne spędzanie czasu ze swoją ukochaną Pańcią jest czymś wspaniałym.
    Pozdrawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam! :)
    Tak sobie przeczytałam historię Arki i mówiąc absolutnie szczerze, odetchnęłam z ulgą. Wygląda na to, że nie tylko ja mam problemy z naruszoną psychiką u psów. Może to zabrzmieć dziwnie, zdaję sobie z tego sprawę. Nie cieszę się bynajmniej Twoją sytuacją, a jedynie faktem, iż nie poddajesz się mimo trudności. Pod tym względem jesteśmy nieco podobne. :)
    Z radością będę śledziła losy Twoje i Arki oraz trzymam mocno kciuki za Wasze relacje i efekty ciężkiej pracy.
    Zapraszam także do Nas. :)
    http://psieperypetie.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mam problemowego BC, też mamy problemy z innymi psami. Czasami już na prawdę mam ochote siąść i plakac , ale potem znowu wraca mi wiara ! Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia ! Widzę że Arka jest bardzo zawzięta . Niestety bc robią się bardzo popularne w mojej mieścinie są już 3 , a westy , w sumie west jest jeden ( czyli mój )

    OdpowiedzUsuń